Tak jak mówicie, dziewczyny-dzieciaczki najważniejsze!
Moja koleżanka też chciała być lojalna i chciała pokończyć sprawy w pracy i dopiero odejść na L4. Jednak nie zdążyła, bo dzidziusiowi w 10 tygodniu przestało bić serduszko i do dziś nie może sobie tego wybaczyć. Cały czas ma wyrzuty sumienia, że może gdyby poszła na zwolnienie, to dziecko byłoby już od 2 miesięcy na świecie. U mnie w pracy wiedzieli, że staram się o dziecko. Muszę powiedzieć, że raczej mi kibicowali i byli powiadomieni, że jeśli mi się uda, to od razu idę na L4. Zdziwienia raczej nie było. Może nie był to najlepszy czas dla nich gdy odeszłam (pracuję w handlu i odeszłam w najbardziej gorącym okresie), ale trudno...