marulka
mamcia wieloetatowa
BaaaZ partymi tak jest
"Ale ja się wstydzę" hehe bo masz uczucie,że zamiast urodzić dziecko zrobisz coś innego
W sumie chciałabym by drugi poród był taki sam jak pierwszy albo i lżejszy. Najbardziej obawiam się złego cięcia i "fałszywych alarmów" (tak jak w Twoim przypadku). A powiedz jeszcze...jak odczuwałaś skurcze? Jako ból brzucha/ Jakieś napinanie? Myślałam,że to będzie coś w stylu bolsnego "stawiania się" brzucha,które odczuwałam przez kilka tygodni a tu niespodzianka - łamiemy kręgosłup
![]()
ja miałam typowo skurczowe bóle w dole brzucha... coś jak przy @ tylko regularne. Gdy jeszcze liczyłam to było około minuty skurczu i 7 minut odpoczynku - bez bólu kompletnie... później podczas tego słynnego kryzysu 8 centymetra bolało mnie baaaardzo mocno - ale do zniesienia no i czas odpoczynku był - tak mi się wydaje krótki w porównaniu do bólu choć mniemam, że realnie był to stosunek 1:1 Położna nakazała mi absolutnie nie dotykać brzucha, gdy już nie była w stanie ustać na nogach kazala leżeć na boku (przy czym wygodniejsza i mniej boląca była pozycja na plecach) i przy 8-9 cm masowała mi szyjkę - bolało jak skurczybyk ale wiem, że tylko dzięki temu poszło tak szybciutko.... Ja przyjechałam do szpitala o 8 rano, około 12 zgłosiłam że mam te skurcze mocniejsze, zanim przyjechał mój m., zanim lewatywa, badanie, jeszcze ostatnie ktg to na porodówce byłam o 15... o 18 Olek był po drugiej stronie brzuszka..

nie mogę się doczekać