Domi, trafiłaś w samo sedno. Rzeczywiście BARDZO męczę się nie umiejąc wyrazić własnego zdania. Bo niewątpliwie je mam. Ale od dawna problem z jego wyrażaniem. Strasznie to uwiera w życiu. Nie można przez to być sobą. Bo ja się nie czuję sobą, gdy nie mogę wyrażać siebie i mówić tego, co myślę. Choć, jest postęp. Tak jak Ty
Domi napisałaś, że się tego nauczyłaś, ja też staram się przełamywać, jak też
Asia o tym wspomina. Bo to ważne. Po co ma mnie to wiecznie gnieść. Jak nie potrafię na dany moment tego zrobić, to mówię M, co mnie wkurza u jego bliskich i on już jest na następny raz wyczulony, żeby zareagować w razie potrzeby, bo on nie ma z tym problemu. No ale wiadomo, że tego typu zmiany wymagają czasu. Chociaż powiem Wam, że fakt, że mogę się tym wszystkim z Wami podzielić jakoś bardzo mi pomaga i jest sporym wsparciem i za to Wam dziękuję.
I Tobie
Asia też, właśnie za te szczere opinie, czasem trafiają w sedno, choć bywają bezpośrednie i bez ogródek. Ale ja to wolę, niż gdy ktoś jedno myśli, a drugie mówi. Szczerość jest naprawdę bardzo cenna. Nie mówię tu o skrajnej szczerości, kiedy brakuje granicy i ludzie nie liczą się z uczuciami innych. Ale, tak jak
Domi pisze, jeśli jest to szczerość polegająca na mówieniu własnego zdania i nie obrażaniu innych, to problem tych innych jeśli nie umieją znieść czyjegoś zdania. Więc fajnie, że można się tu od Was wszystkich po trochu czegoś cennego nauczyć, albo z czegoś zdać sprawę. Bo tak to właśnie postrzegam i wielkie dzięki za to

Asia, tu racja, zgadzam się, że to wybór rodziców, czy śpią z dzieckiem, czy tego lub tamtego chcą go nauczyć. I dopóki rodzicom to pasuje, to innym po prostu nic do tego. Wielcy mądrzy, starsi, niby bardziej doświadczeni uwielbiają się wymądrzać i udzielać „cennych” rad. My też nie raz się nasłuchaliśmy – nie noście, bo przyzwyczaicie, nie kładźcie z Wami do łóżka, bo się przyzwyczai. I co? I jakoś od noszenia jej się nic nie stało. Nauczyła się bez problemu zasypać, chyba że ma gorszy dzień. Podobnie z kładzeniem do łóżka. Lila śpi w swoim łóżeczku, ale nad ranem zawsze ją biorę do nas i razem dosypiamy. Dużo ją tulę, obcałowywuję bo tak mi podpowiada intuicja i matczyne emocje.
A no i mam do Ciebie
Asia pytanie – jak reaguje Twoja teściowa lub inne osoby, gdy zwracasz im uwagę typu: „Umyjcie ręce zanim weźmiecie Ulę”, „To moja córeczka, a nie Twoja” albo gdy wyrażasz swoje zdanie. Jak Twój M na to reaguje? Jeśli to zbyt osobiste pytania, to absolutnie nie musisz odpowiadać.
Summerbaby, za pierwsze próby kulinarne (PIEROGI) trzymam kciuki. Też nieśmiało noszę się z zamiarem debiutu w tym temacie, ale jeszcze trochę mam cykora, choć podobno nie jest to tak straszne i trudne, jak się wydaje. Pamiętam, jak
Olga o tym pisała. A tak poza tym, to co się dzieje z
Olgą? Strasznie dawno się nie odzywała. Mam nadzieję, że to tylko dlatego, że dziewczynki pochłaniają dużo czasu i jest z tego powodu zadowolona i tyle

A co do pogody,
Summerbaby, u nas było podobnie. Mroźno, chłodno, ale przepięknie. Ta wieś wygląda zjawiskowo pokryta śniegiem, który błyszczał się dziś od promieni słońca. My byłyśmy z Lilą na godzinnym spacerku, po którym spała jeszcze dobre 2 godziny. Mam nadzieję, że nie przegięłam z czasem spacerowania, ale małą cieplutko ubrałam. Prędzej siebie załatwię, bo coś za dużo kicham ostatnio. Witamina C więc w pogotowiu. Dzięki wielkie za słowa zrozumienia. Rzeczywiście ciężki to temat, gdy się coś myśli, a nie umie tego wyrazić. Ja po prostu chyba na razie mam dosyć dobrych rad rodziny M. Każdemu wydaje się, że wie, jak nam będzie lepiej, jak fajnie by było. Nawet w kwestii tych świąt. Nie chcę, żeby jego mama dzwoniła i mówiła tuż przed świętami, co wspaniałego i pysznego narobiła na zasadzie „żałujcie, że Was nie będzie”. Oczywiście, gdyby chciała po prostu zadzwonić i tak poopowiadać, to pewnie, ale czasem się zastanawiam, czy takie telefony są właśnie po to, czy dlatego, żeby nam było żal. A może po prostu muszę się wyciszyć, zdystansować, bardziej olewać gadki innych i być pewna swego, tego, że chcę dla małej jak najlepiej i tego muszę się trzymać. A mnie jednak za bardzo stresuje i spala myśl „co inni powiedzą”. A co powiedzą, to powiedzą. Ludzie zawsze będą gadać, czy będę robiła dobrze w ich mniemaniu, czy nie. A jeśli ma być dobrze tylko dlatego, że robi się zgodnie z czyimiś oczekiwaniami, to jest totalnie bez sensu. Tak mi się wydaje. Chyba za bardzo rozdrabniam to na części pierwsze, ale też potrzebuję wyrzucić to z siebie, wypisać się i postawić krechę i robić dalej swoje, nie przejmując się innymi. Mam nadzieję, że mi się uda
J A tak poza tym, u mnie też już rok bez alkoholu. Dziś mija będzie dokładnie rok, kiedy w drodze do banku po kredyt pędziłam zdyszana i uświadamiałam sobie, że powinnam dostać okres, a jeszcze nie dostałam. Byłam pełna nadziei, podekscytowana i szczęśliwa

Irisson, święte słowa. Ja też zamierzam wspomóc tę akcję, tyle, że zdecyduję się na Misię (bardzo przypadła mi do gustu). W 2009 roku dostałam od mojego M misia z tej samej akcji o imieniu Miecia – to był i jest wyjątkowy miś, dlatego, że taką ksywę nadali mi rodzice, jak byłam mała i taką też miałam w liceum – mam więc do niej sentyment

Milenaaa, jasne, że przyjmiemy

Witaj i rozgość się

Mart, zrelaksuj się, obejrzyj coś wesołego i później prześpij dzień. Oby następny był lepszy i dla Ciebie radośniejszy. Też walczę o coraz lepsze samopoczucie po ostatnich wyprawach i przebojach z rodzinką. I na razie jestem na minusie jeśli o humor chodzi, ale staram się siebie pocieszyć i poprawić nastrój.
Dziewczyny zauważyłam zmianę w zachowaniu Lili. Szczególnie jeśli chodzi o reagowanie nawet na rodzinkę. Ostatnio ta akcja z mamą M, podsuwającą Lili ciasteczko (wybuchła rykiem). Dziś, po przebudzeniu, jak mój tato wziął ją na ręce, to wybuchła tak żałosnym płaczem, choć tato starał się ją rozweselić, zagadać (wcześniej zupełnie spokojnie reagowała, gdy się ją brało na ręce). Dopiero jak wzięłam ją, by uspokoić, to rzeczywiście się wyciszyła. Słyszałam, że dzieci zaczynają reagować tego typu zmianami (płaczem) dopiero ok. 6 miesiąca. Może to zachowanie po szczepionce, a może rzeczywiście ma taki okres, że jednak woli przy znajomych twarzach być. Teraz nie wiem, czy zabierać ją na firmowe spotkanie wigilijne, bo będzie tam tak dużo ludzi, że boję się o jej reakcję. A jednak chciałabym z kilkoma osobami zamienić choć słowo. Co byście doradziły?
Aaaa... i w końcu zrobiłam coś dla siebie. Za tydzień w sobotę w końcu wybieram się do fryzjera. Zamierzam zafarbować włosy, wycieniować i podreperować. Nareszcie się zdecydowałam
A ja właśnie zaśmiewam się przy „Sposobie na teściową” – zawsze bawi mnie ten film. Mamy możliwość zatrzymywania filmu, więc zdążyłam Lilę uśpić i właśnie z M oglądamy. Potrzebowałam obejrzeć coś zupełnie odmóżdżającego i relaksującego.
Miłego wieczoru kochane
