Witam!
Ja na szybko, od środy wieczorem jesteśmy z małym w szpitalu. We wtorek po południu dostał biegunki, gorączki i przestał jeść, picie też mocno ograniczone. We środę po południu pojechałam do pediatry i ona od razu żeby jechać do szpitala bo dziecko jeszcze małe i szybko może dość do odwodnienia. Biłam się z myślami czy jechać do tego szpitala, wczoraj zrobił 4 duże wodniste kupy i 3 mniejsze, przez cały dzień udało mi się wcisnąć ok.300ml, więc bardzo mało. mały dostał już 2 kroplówki po 500ml. Badanie kału jest ujemne, tzn. to badanie miało wykazać obecność trzech najsilniejszych wirusów (rota, adeno i jeszcze jakiś trzeci, którego nazwy nie pamiętam), na szczęście tego nie mamy, mamy więc jakiś inny wirus i nie wiadomo jak długo nas potrzyma. W domu jesteśmy w miarę zdrowi, tzn.do tej pory nikt nie miał biegunki, nie wiem skąd to się przyplątało. Z powietrza? Pobyt w szpitalu masakryczny, teraz zmienił mnie mąż, ale zaraz tam wracam.