Anney, dzięki za radę, strasznie mi się chciało tego basenu, ale już dam sobie spokój.
Niki - wiesz co, miałam coś podobnego. Tzn. w piątek dałam się namówić mojemu na pójście z nim na imprezę z jego znajomymi z chóru, w którym śpiewa. Niby wszystko ok - ja miałam swoje piwo bezalkoholowe, ale tam było tyle osób na małej przestrzeni, że strasznie głośno było, co chwilę ktoś głośniej krzyknął itp. i w końcu poczułam się okropnie, nie mogłam znieść tego hałasu. Jeszcze potem zaczęli śpiewać i on mnie pyta, czemu wychodzę, jak śpiewają, że przecież ładnie i w ogóle, a ja miałam dość, byłam strasznie zmęczona tym hałasem. Tylko doczekałam do końca meczu i pojechaliśmy, stwierdziłam, że to już nie jest etap na chodzenie na imprezy, szczególnie ze studentami. Mój mąż się dobrze z nimi dogaduje, chociaż dla niektórych mógłby być ojcem, ale chyba jednak czas zmienić przyzwyczajenia.
U mnie dzisiaj zupełnie spokój ze skurczami, jak to zwykle dzień po treningu.
Love, trzymaj się! Ciekawe, która następna.