Amor, kciuki.
Gratulacje, Lunera.
U nas dzisiaj chyba większość dnia karmienie. Co zasnęła, to niedługo znowu, nie zdążyłam w końcu obiadu zrobić. Po południu udało się na spacer na bazarek przejść, a wieczorem pierwszy raza Kaja została z tatą. Nie obyło się bez histerii. Ona chyba ma taki sposób, żeby dać jej szybko cyca, jak tylko nie może złapać, to płacz. Na szczęście udało im się w końcu strzykawką nakarmić i uspokoić, ale W. miał szkołę życia, a ja czułam się jak wyrodna matka, kiedy słyszałam przez telefon jej krzyk. W sumie teraz myślę, że i tak kiedyś to musiało nastąpić i przecież ona musi czasem z tatą zostawać. Chyba też już mam ustabilizowaną laktację, bo piersi miękkie. Ciekawe tylko, jak będzie po nocy, bo mam nadzieję, że tak jak wczoraj, jednak w nocy to prześpi ze 4-5 godzin.