Tak lunerka. Mowię gościom, gdy maja przyjsc, zero słodyczy i zero lego. Józio nie znał czekolady aż do 2.5roku. Znał za to lody i były jego jedynym deserem, lody i sorbety często sama robiłam.
Luai po te piereszy zjadł jak miał niecałe dwa lata, ale wpadł jak śliwka w kompot

uwielbiamslodkoe, natomiast chłopcy sa generalnie bardzo posłuszni (matka hetera

) i jak
Mowię ze nie, to jest nie i nie ma zmiłuj sie.
nie mam pojęcia jak wam pomoc
Dziewczyny z tyminwybrykami
Dzieci, bo ja byłam od
Poczatku mega konsekwentna i jak były jakiekolwiek wybuchy agresji, to siedziałam i tłumaczyłam aż do zezygaia, a gdy dochodziło dł
Rękoczynów, to chwytalam ich za ręce, do ciała, cala sobą ich obejmowałam i nie puszczalam. Józio zbuntował sie tylko raz, trwało to moze 15mijut, ale on bardzo dojrzały prEz swoje przeżycia był.
Luai to inna para kaloszy, kilka popołudni w objęciach spędziliśmy haha, rekord to 3,5h. Ale nie wygrał

[emoji16]
Musiałam bo to była kwestia mojego byc albo nie byc na obczyźnie sama z tym całym
Cyrkiem.
Nigdy ich nie uderzyłam, nie krzyczę na nich , albo baaaaardzo sporadycznie, bo nie mam potrzeby. Mamy taki układ kumpli

z tym ze obi wiedza, ze nie ma 'nie', tudzież panowie przedstawiają swój punkt widzenia i próbują nas przekonać dlaczego tak. Jak nas przekonają (a jesteśmy w tym fair) to zmieniamy zdanie, a jesli nie (my zawsze mówimy dlaczego tak, a nie inacZej chcemy, skąd to sie wzięło, jaki ma cel, zeby rozumieli) to nie ma żadnego sprzeciwu.
Mogę tylko poradzić, by spróbować sie wczuć w dziecko, w sytuacje, która sprawia i dlaczego sprawia takie a nie inne zachowanie, ja tym sposobem wlasnie sobie radziłam z rozwiązywaniem ciocie dzianych zachowań, do tej pory tak jest.
I nie istanieje u nas nie, bo nie, bo ja tak
Chce.
Blerka, latać ci sie zachciało? Mam nadzieje, ze nic sobie nie zrobiłaś?