Ciezko myśleć o tym co przechodzi Domi. Jak chodzę po domu i widzę ta podwójna wyprawke czy wozek to serce sie kraje, ze takie oczekiwania i walka jaka oni przeszli moze sie tak skończyć.
Ja zaliczylam okropny weekend, oby dzis było lepiej. Wczoraj musiałam wykazać duża asertywnosc zeby mnie do szpitala nie zawiezli.
Niby nic, a wszystko nie tak. Zero sił, mdłości, bóle brzucha ale takie jak przy niestrawnosci chyba, tylko lezalam, ale w każdej pozycji bol brzucha, bioder, nóg. Okropne dusznosci. Spanie po 20 min. Przeplakalam swoje. Oby do przodu z tym suwaczkiem.
Spokojnego dnia! Kilka dni upałów przed nami, uważajcie na siebie. I pijecie duzo wody!