Dziewczynki przyszły na świat o 18:07 i 18:08.
Maja po 48 cm i waża 1920g i 1940g i dostały odpowiednio 8 i 10pkt.
Ta druga jest samodzielna, nie ma do niej zastrzezen, ta mniejsza ma małe problemy z oddychaniem, za bardzo sie męczy i wsadzili jest takie rurki do nosa i sprawdzają co i jak.
Sa po rtg płuc.
Ja odzyskuje czucie w nogach i czekam na 22, zeby moc sie napić.
Leże w pokoju, M jest ze mną, a dziewczynki na noworodkach. Jutro zacznę ściągać pokarm dla nich.
JESZCZE nic nie boli.
Dziewczynki sa sliczne, wiadomo

Strasznie mi przykro, ze nie udało mi sie pociągnąć jeszcze tych 2 czy 3 tygodni.
Opis co i jak wrzuce na odpowiedni wątek, jak ochlone. Teraz jestem mega zakrecona, z tysiącem emocji i próbuje przyswoic co sie dzis wydarzyło.
Boje sie każdej wizyty neonatolog, a ta wpada co chwile i raportuje wszystko.
Jestem tu bez walizki, jak widac tak tez sie da
U M. w pracy dzieją sie mega ważne rzeczy teraz wiec nie weźmie urlopu. Szkoda, ale w sumie teraz interesuje mnie tylko jedna rzecz - zeby male były w 100% zdrowe.
Polecamy sie Waszym modlitwom i kciukom.