Madison, żebym wiedziała wcześniej, że będziesz na allegro wystawiała i to jeszcze dziewczynkę (o której mój mąż marzył) to bym się zastanowiła czy nie kupić

a teraz to ja będę miała swoją a dwóch nie wiem czy bym ograła. A ze swojej juz się nie wycofam

. Gratuluję szczęśliwego domku. Mnie najbardziej interesuje, czy synuś jest pełen entuzjazjmu cały czas, bo to różnie z takimi maluszkami bywa?
Natkusia powiem szczerze, że mam nadzieje, ze mała się nie przekręciła (przynajmniej główka została na miejscu), ale dziś z synem wymacalismy mój brzuch i stwierdziliśmy, że tak jakby z lewej na prawa stronę się przekręciła, ale pupa chyba nadal wysoko, syn mówi, że "może ścierpła na lewej stronie"

oby miał rację. :-) Oj jakbym chciała już mieć twój tydzień, a mi troszke brakuje, niby nie wiele, ale przy końcówce to już całe wieki.
Fiuufiuu Ty drzemkę zaczynasz o 13 a ja własnie zakończyłam, wczoraj jakieś dziwne skurcze, dziś troszkę mniej, ale też. Trochę biegunowo i niesamowicie sennie, ale to już od wczoraj.:-) Mam wrażenie, że chcę przespać już tę końcówkę.
Ojaka, Madison a ja mam wrażenie, że u mnie odwrotnie, pierwsze dziecko to był luz, ale to było 13 lat temu, mniejsza świadomość, nie było aż tak internetu rozpowszechnionego, a teraz świadomość przynajmniej moja jest zupełnie inna. Ale u Was różnice w wieku dzieci są mniejsze, jeszcze nie wyszłyście z pewnych etapów, a ja o nich już dawno zapomniałam.

Chyba, że się to zmieni po urodzeniu.:-)OBY.
Monya podoba mi się ten instynkt rywalizacyjny. U mnie też sie odzywa ale rodzinny.
Ja już pisałam, że mojego męża bratowa jest o tydzień wcześniej w ciąży i już w zeszłym tygodniu była w szpitalu, bo dostała skierowanie, że szyjka całkowicie skrócona i postępuje rozwarcie. Ale w związku z brakiem skurczów została wypisana i póki co nie urodziła. Także wracam do gry hahaha, bo już podium było prawie jej.

Tak sobie z mężem oczywiście żartujemy, ale ona jest już w bardzo bezpiecznym czasie, a ja jednak muszę jeszcze się wstrzymać. Ale wiadomo, że każda z nas chciałby już być po, tulić maleństwa i mieć świadomość, że urodziły się zdrowe, bo to jest chyba najważniejsze i na te wiadomość się czeka.
A jeśli chodzi o dom narodzin , to zdecydowanie nie dla mnie, bo ja z tych strachliwych.