Kolejny piękny dzień przed nami
Jak na razie bez sensacji nie licząc postękiwania w kwestii kupy

suszarka szumi i przeciąga przebudzenie Oliwki. Musi jeszcze godzinkę pospać... Ja odkurzyłam mieszkanie, zjadłam jak od porodu każdego dnia jogurt naturalny z otrębami, wstawiłam dwa prania, zogospodarowałąm czas Majkowy

i zasiadłam na chwilkę przed komputerem...
Powiem Wam, że ja ostatnio mam problem z gotowaniem... nie bardzo już mam pomysły co możemy jeść bo mąż ma chory woreczek i musi miec cały posiłek beztłuszczowy niemal albo śladowe ilości...
Już potrafię robić naleśniki bez mleka i na samych białkach... duszone jabłuszka, potrawkę z piersi kurczaka z pomidorami i bazylią, chyba dziś zapodam mu makaron bezjajeczny z czymś.... tylko to coś nie bardzo chce mi przyjść do głowy...
Byłoby dużo prościej gdyby małżonek lubił gotowane warzywa lub mięso.... albo chociaż ryż lub jakieś kasze, którymi ja i Maja się zawsze ze smakiem zajadamy... a tu nic...