caltha przepraszam, ale ja również popłakałam się ze śmiechu czytając o Twojej teściowej. swoją drogą - ale Ci się babka trafiła. faktycznie nie wiadomo czy śmiać się czy płakać ;-)
Domi bardzo mi przykro :-( mam nadzieję, że wieści nie okazą się aż takie złe. u nas na listopadzie 2009 jedna dziewczynka walczy z rakiem :-( na razie diagnozują. wielu lekarzy i każdy mówi coś innego :-( podziwiam jej mamę - jest bardzo silna! trzeba wierzyć choć czasem bywa cholernie ciężko :-( rak to nieprzewidywalna choroba, podstępna! mój sąsiad sportowiec, całe życie nie palący, nie pijący alkoholu, codziennie na rowerze jeździł - w wieku 40 lat zmarł na raka płuc :-(moja babcia miała raka piersi. pierś jej usunęłli w 1980 , a babcia ma się świetnie do dziś ;-) różnie to z tym dziadostwem bywa, choć chyba najbardziej żal jak umiera dziecko lub matka dzieci (jak Kasiulka_1980 z bb) :-( to dopiero dramat dla tych dziewczynek :-( dla mnie nie do ogarnięcia :-(
U nas Martynka chora. W poniedziałek gorączka 40 stopni , cholernie trudna do zbicia :-( we wtorek wizyta w przychodni - młoda zmiany na oskrzelach i antybiotyk

pytam się jak? jak ona w ogóle nie kaszle

wczoraj jeszcze była ta wysoka gorączka, dziś znacznie mniejsza i bez problemu dało się ją zbić. Byłam też dziś u młodej w przedszkolu zawieźć deklarację o kontynuacji jej uczęszczania do tejże placówki w roku szkolnym 2014/2015 i pani mi mówi, że w grupie Martynki na 24 chodzi 6

reszta chora. szkoda, bo w piątek bal wiosny i jakiś teatrzyk ma być, no, ale siła wyższa :-(porobiło się tylko coś mojemu dziecku, bo ona raczej lekomanka! łykała wszystko bez problemu, a teraz z antybiotykiem jest masakra :-( na drugi raz zamiast w syropie to poproszę w tabletkach, bo tabletki pięknie łyka, choć mam stracha, że się tym dziadostwem zadławi. no, ale jak syropem pluje i się denerwuje to też może jej wpaść nie w tą dziurkę i też może się zadławić.
Jutro przychodzi do nas rzeczoznawca na oględziny auta. mąż miał kolizję (nie z jego winy) po oględzinach stwierdził, że trzeba auto naprawić , sprzedać, a kupić nowe

i już jestem przerażona, bo wiem jak się kupuje z moim mężem samochód

w końcu jest mechanikiem więc łatwe to nie będzie, ale jak już kupimy to mam nadzieję, że będzie się nam sprawował. dla mnie oczywiście priorytetem jest bagażnik

dla mojego męża już nie koniecznie ;-)oj ciężko będzie o kompromis
