FIUUFIUU - ale chodzi o to samo miasto czy to sam urząd wręcz?
Bo my meldunek mamy w jednej dzielnicy, a akt urodzenia z innej, tam szpital wysyła info o dzieciach i to oni nam dostarcza PESEL. Tak było z synkiem i teraz z dziewczynami. Nasz urząd przypisany do miejsca zameldowania zupełnie nie uczestniczy w tym bałaganie.
Mi tez sie wydaje, ze to ze syn ma swoj świat z niania bardzo pomogło. Plus to, ze mnie ciaza wyłączyła z samodzielnej opieki i spędzania czasu z nim.
Ale u naszych znajomych, ktory rodzili w maju taka sama konfiguracja zawiodła na poczatku.
GORGUSIA - nasi znajomi mieli podobny problem, pisałam tu o tym jakis czas temu, ze mała była agresywna wobec noworodka i wobec siebie. Oni mieli isc do psychologa, bo mimo, ze oboje rodzice w domu przez kilka tygodni, oddelegowali nianie, skupili sie na starszej to nic nie pomogalo. Spróbuje podpytac jak sie akcje rozwinęła.
A byc moze MONYA ma racje i Kacper przejmuje nastawienie taty, ktory zapewne jest autorytetem.
Przywołał chłopa do porządku!
MONYA - z kazdym dniem bedzie coraz lepiej. Ja pierwszy polog tez zle wspominam. Dolegliwosci fizyczne plus ten ogrom nowej rzeczywistości spowodował mieszankę, która kilka tygodni trzymała mnie w niezłym szoku
Teraz nastawialam sie na powtórk, a tu nic. Ale myśle, ze po pierwsze psychicznie byłam juz w innym miejscu niz te dwa lata temu, kiedy to macierzyństwo było zagadka. A przede wszystkim nerwy o dzieci i cos tak prozaicznego jak to, ze mogłam sie wysypiac, bo ich w nocy nie miałam przy sobie pomogło szybko sie zregenerować.
Tak jak pisze FIUUFIUU - śpij ile sie da, jak sie zregenerujesz wszystko bedzie duzo łatwiejsze.
Mi to bardzo pomaga trzymanie takiej dyscypliny - wstanie rano, prysznic, makijaż, ubranie sie porządne. A potem to moge juz zalec i spać, ale nie w wersji rozmemlanej i 'chorej' bo sie wtedy czuje duzo bardziej nie w formie.