reklama

Skąd wziąć cierpliwość?

Temat na forum 'Roczniaki i dwulatki' rozpoczęty przez słowiczek, 29 Lipiec 2006.

  1. słowiczek

    słowiczek mama pisklaczków

    Moje dziecko od jakiegoś czasu weszło w etap ciągłego pytania: a czemu?
    Przyznam, że jest to bardzo uciążliwe i męczące.
    Wiem, że taka kolej rzeczy, ale brakuje mi czasem cierpliwości i odpowiadam mało dydaktycznie: bo temu, bo tak ma być.
    Jak Wy sobie mamusie z tym radzicie? Czy tylko ja jestem tak zniecierpliwiona i znudzona ciągłym jej pytaniem?
    Próbuję nawet ją ubiec,przewidzieć, że zanim zada te swoje pytanie to jej odpowiadam, ale jak za dziesiątym razem słyszę" a ciemu" to już poprostu wymiekam.
    Nawet, jak nie wie, co ma powiedzieć, też słyszę "a ciemu"  :laugh:
     
  2. nikita33

    nikita33 Fan(ka)

    Hehe, mam to samo od kilku już miesięcy - a dlaczego, a co to, a jak to działa, a po co????..... przyznam, że czasem trudno znieść te ciągłe pytania, szczególnie, kiedy jestem już zmęczona albo wiem, że nadchodzi pora drzemki a mały zamiast ziewać zaczyna z tym swoim "mama, a dlaczego...." . Czasem nawet drażni się ze mną i woła - dlaczego, dlaczego dlaczego - a ja na to dlatego, dlatego, dlatego... i oboje się śmiejemy. A czasem poprostu mówię, żeby na chwilę zamilknął bo nie mam już siły odpowiadać.... oczywiście pyta wtedy - dlaczego? ::). Zdarza mi się też odpowiadać - bo tak.... ale to go nie zniechęca. Generalnie jednak staram się nie zostawiać jego pytań bez odzewu, choć czasem trudno znaleźć jakąś inteligentną odpowiedź na setne z kolei pytanie dlaczego na przykład pada deszcz albo jak działa szlaban.... jednak staram się odpowiadać na większość pytań i pogam sobie myślą, że trzeba się cieszyć, że pyta, bo to oznacza ciekawość świata, no a dzięki tym pytaniom mogę mu jakoś przekazać, jak ja na ten świat patrzę. Bo przecież nasze odpowiedzi są dla naszych dzieci ważną nauką. Poza tym - jeszcze parę lat, a przestaną pytać, za to zaczną robić wiele rzeczy bez pytania, niestety ;D.....

    pozdrawiam i życzę wytrwałości
    nikita
     
  3. reklama
  4. Magdalenka

    Magdalenka Fan(ka)

    Słowiczku - mnie też ponosi. Ja uwazam jak NIkita, że tokolejny etap rozwoju i dzieki niemu możmy nawiązać jeszcze bliższy kontakt z naszymi dziećmi. A di tego łudzę sie, że jak bede odpowiadać na te setki pytań ze wględną choć cierpliwością, to może moje dzieci kiedyś kiedey już będą samodzielne nadal będa do mnie przychodziły i pytały" mama dlaczego...?"
    A teraz czasem mam ochotę wbić zęby w kant stołu, żeby nie wybuchnąć... ::) :-X
     
  5. słowiczek

    słowiczek mama pisklaczków

    Dziewczyny macie rację i ja też się z tym zgadzam, że to kolejny etap w życiu małego człowieczka, i że trzeba cierpliwie na te pytania odpowiadać. Staram się, zaciskam zęby, odpowiadam, ale są takie momenty, o których pisała nikita, że poprostu wymiekam i chciałoby się mieć troszkę spokoju, ale ciągle słyszę: dlaczego???

    Tak, tak, wytrwałości i cierpliwości ja też Wam życzę a naszym małym odkrywcom... wiadomo co... :laugh: :laugh:
     
  6. Katka

    Katka Użyszkodnik ;)

    ech....teraz nasze dzieci nas zagaduja,a potem nie beda chcialy z nami gadac ;)

    U mnie to samo,wystraczy,ze moje szczescie otworzy oczy i nadaje do zasniecia a i przez sen jej sie zdarza mowic ;D

    Mnie najbardziej wkurza,jak poraz 100000000000000 mam zadane to samo pytanie, w tym samym momencie np.bajki. Czasem jak mam gorszy dzien,nie moge sie opanowac i mowie,,ze juz znasz odp. na to pytanie".Jesli nie mam ochoty na cos odp. po raz wtory,a mam lepszy dzien ::),na pytanie odpowiadam pytaniem.I wtedy to Zuzinek mi odpowiada.Acha,czasem tez gdy Zuzia zadaje juz za duzo pytan i wiem, ze troszke sie zgrywa, ja odpowiadam jej ,,POMIDOR" na kazde pytanko,alez ona sie wtedy najpierw slodko smieje,a potem zlosci ;D ::)



    Pozdrawiam
     

Poleć forum