Może faktycznie za dobrze rozumiecie sie bez słów i Antos nie ma motywacji.
To tak jak w tym kawale:
Jasio miał już 5 lat, a jeszcze nic nie mówił. Pewnego dnia mama podaje mu obiad, a Jasiu wrzeszczy:
- A gdzie kompot?!
Mama zdziwiona:
- Jasiu, to ty umiesz mówić.
- Umiem - odpowiada Jasio.
Mama:
- To dlaczego dotąd nic nie mówiłeś?
- Bo zawsze był kompot!
Moja chrześnica tez zaczęła późno mówić, ale tam przyczyna była jej mama. Ona ja po prostu zagadywała, mała nie miała czasu, żeby sie odezwać, poza tym była przytłoczona ilością wypowiadanych przez matkę słów. Nawet ja po spotkaniu z chrześnicą, mam po prostu ochotę na chwilę ciszy, tak trajkocze jej mama.