Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Kilka od pacjentów, kilka od nich samych jak się głaszczą po główkach. Niestety nie znalazłam komentarza oburzonej pani, którą strasznie męczyło zmienianie pieluchy starym na oddziale paliatywnym.Ja nie obejrzę, nie mam konta na insta. Daj screena jak możesz.
Biedna mojąBraki kadrowe? Zmęczenie? Ciężki dzień?
Jakiś 2012 rok, 21 letnia ja i wizyta u ginekologa na NFZ.
Umówiona, nic w pośpiechu, nikt na mnie nie czekał ja na nikogo. Przychodnia w małej miejscowości pacjentek tego dnia może z 10 "pan doktor" miał przez cały dzień. O zmęczeniu i brakach kadrowych nie może być mowy.
Wchodze do gabinetu, a w nim mężczyzna ważący na oko 150 kg wita mnie słowami "o Jezu jaka spasiona, co chce?", tak byłam wtedy otyła, ale nie sądziłam, że odbiera mi to prawo do godnej wizyty u lekarza.
Po bardzo krótkim wywiadzie, w którym powiedziałam, że współżyje ponad 2 lata bez zabezpieczenia i nie zaszłam nigdy w ciążę więc może jakieś badania usłyszałam "jak przez 2 lata nie zaszla to bezpłodna, po co to badać i na was czas tracić jak podstawowej wiedzy nie mają" usiadłam, na fotel i już samo badanie było traumą bo był "nie delikatny" i znów słyszę "jak taka tłusta to jak ja mam badać, żadna to przyjemność" kiedy poczułam silny ból okazało się, że złamał we mnie pędzelek do cytologii i próbuje go wyszarpać. Po kilku minutach otworzył drzwi od gabinetu i cały korytarz widział mnie zapłakana w pełnej okazałości rozkraczoną na fotelu, a zaraz potem wydarł się do recepcji z Pytaniem czy mają jakąś pęsetę bo ma taka grubą pacjentkę, że zepsuła mu sprzęt medyczny.
Jak grzebał we mnie stara zardzewiałą pęseta to już tylko leżałam i płakałam. Wychodząc na korytarz marzyłam żeby umrzeć zanim Ci ludzie mnie dostrzegą.
Za takie coś to powinien być pozbawiony prawa do wykonywania zawodu. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić co musiałaś wtedy czuć.Braki kadrowe? Zmęczenie? Ciężki dzień?
Jakiś 2012 rok, 21 letnia ja i wizyta u ginekologa na NFZ.
Umówiona, nic w pośpiechu, nikt na mnie nie czekał ja na nikogo. Przychodnia w małej miejscowości pacjentek tego dnia może z 10 "pan doktor" miał przez cały dzień. O zmęczeniu i brakach kadrowych nie może być mowy.
Wchodze do gabinetu, a w nim mężczyzna ważący na oko 150 kg wita mnie słowami "o Jezu jaka spasiona, co chce?", tak byłam wtedy otyła, ale nie sądziłam, że odbiera mi to prawo do godnej wizyty u lekarza.
Po bardzo krótkim wywiadzie, w którym powiedziałam, że współżyje ponad 2 lata bez zabezpieczenia i nie zaszłam nigdy w ciążę więc może jakieś badania usłyszałam "jak przez 2 lata nie zaszla to bezpłodna, po co to badać i na was czas tracić jak podstawowej wiedzy nie mają" usiadłam, na fotel i już samo badanie było traumą bo był "nie delikatny" i znów słyszę "jak taka tłusta to jak ja mam badać, żadna to przyjemność" kiedy poczułam silny ból okazało się, że złamał we mnie pędzelek do cytologii i próbuje go wyszarpać. Po kilku minutach otworzył drzwi od gabinetu i cały korytarz widział mnie zapłakana w pełnej okazałości rozkraczoną na fotelu, a zaraz potem wydarł się do recepcji z Pytaniem czy mają jakąś pęsetę bo ma taka grubą pacjentkę, że zepsuła mu sprzęt medyczny.
Jak grzebał we mnie stara zardzewiałą pęseta to już tylko leżałam i płakałam. Wychodząc na korytarz marzyłam żeby umrzeć zanim Ci ludzie mnie dostrzegą.
Też wątpię. W przychodni państwowej w Szwecji czułam się jak hotelu. Wyszła do mnie miła pani, po angielsku udzieliła instrukcji co robić, jak się zalogować po wyniki, jak odebrać receptę. Lekarz wyszedł z gabinetu, nie wydzierał się "Pani Anna Kowalska!!! PESEL 123456789 ta z grzybicą pochwy!!!" tylko wyszedł, rozejrzał się, cicho zapytał czy ja to Anna, podał rękę i zaprosił do gabinetu. Poszłam tam z hemoroidami, oczywiście było badanie, ale czułam się komfortowo na maksa. Co jakiś czas pytał, bardzo taktownie, czy wszystko jest jasne, dał nr telefonu w razie gdybym miała jakieś problemy.Ja również uważam, ze te sytuacje nie są przerysowane, wiecie co…. Jak urodziłam dziecko w Niemczech i leżałam tam 5 dni, gdzie miałam zespół popunkcyjny i nie mogłam wstawać, pomyślałam sobie, ze w Polsce chyba bym umarła z tego bólu, nie będę idealizować, bo tez nie mieli personelu wszędzie są braki, ale jak zadzwoniłam dzwonkiem akurat jak miały przekazanie zmiany, przyszła pani i powiedziała, ze jeśli to nic pilnego to ona przyjdzie za pare minut bo musza zebrać dane to normalne ze to zrozumiałam, nie jestem osoba roszczeniowa, były kobiety bardziej miłe i mniej sympatyczne, to cecha charakteru, ale nie spotkałam się z żadnym złym komentarzem, od każdej pielęgniarki czułam normalny szacunek jak kobieta wobec kobiety powinna się zachowywać szczególnie po porodzie kiedy jesteśmy takie delikatne, uważam, ze specyfika tego zawodu, jeśli ktoś się na to decyduje wymaga by wyjść poza ramy swoje komfortu i być dla pacjenta po prostu człowiekiem.
Szczerze mowiac, wątpię ze to się zmieni w Polsce chyba ze za naprawdę dobrych kilkadziesiąt lat
MASAKRA!Braki kadrowe? Zmęczenie? Ciężki dzień?
Jakiś 2012 rok, 21 letnia ja i wizyta u ginekologa na NFZ.
Umówiona, nic w pośpiechu, nikt na mnie nie czekał ja na nikogo. Przychodnia w małej miejscowości pacjentek tego dnia może z 10 "pan doktor" miał przez cały dzień. O zmęczeniu i brakach kadrowych nie może być mowy.
Wchodze do gabinetu, a w nim mężczyzna ważący na oko 150 kg wita mnie słowami "o Jezu jaka spasiona, co chce?", tak byłam wtedy otyła, ale nie sądziłam, że odbiera mi to prawo do godnej wizyty u lekarza.
Po bardzo krótkim wywiadzie, w którym powiedziałam, że współżyje ponad 2 lata bez zabezpieczenia i nie zaszłam nigdy w ciążę więc może jakieś badania usłyszałam "jak przez 2 lata nie zaszla to bezpłodna, po co to badać i na was czas tracić jak podstawowej wiedzy nie mają" usiadłam, na fotel i już samo badanie było traumą bo był "nie delikatny" i znów słyszę "jak taka tłusta to jak ja mam badać, żadna to przyjemność" kiedy poczułam silny ból okazało się, że złamał we mnie pędzelek do cytologii i próbuje go wyszarpać. Po kilku minutach otworzył drzwi od gabinetu i cały korytarz widział mnie zapłakana w pełnej okazałości rozkraczoną na fotelu, a zaraz potem wydarł się do recepcji z Pytaniem czy mają jakąś pęsetę bo ma taka grubą pacjentkę, że zepsuła mu sprzęt medyczny.
Jak grzebał we mnie stara zardzewiałą pęseta to już tylko leżałam i płakałam. Wychodząc na korytarz marzyłam żeby umrzeć zanim Ci ludzie mnie dostrzegą.