reklama

sprytni tatusiowie:-)

mój mąż jest taki trochę wygodnicki, oczywiście bardzo kocha córkę, nie skąpi na jej utrzymanie, w sumie oddał by jej wszystko, często też ulega jej we wszystkim, bawią się razem, wygłupiają, ale np. zabawki to ja muszę po nich posprzątać, to zazwyczaj ja małą ubieram, kąpie (tata ją tylko karmi, bo od niego zawsze jej lepiej smakuje), ze spacerami to różnie-on tak pójdzie, ale gdzieś blisko, a tak żeby poszedł na jakiś dalszy spacer to musze się nagadać, on zasłania się pracą, zmęczeniem. za to praktycznie nie wyręcza mnie w obowiązkach domowych, o wszystkim muszę mu 100 razy przypominać, do szału doprowadza mnie te jego "zaraz". no chyba że mu jazde zrobię to pare dni chodzi potulny jak baranek i pyta, co ma jeszcze zrobić, a potem jest to samo. czyli jednak jak chce to potrafi, tylko się wymiguje
 
reklama
A z moim chlopakiem to roznie bywa zalezy jak mu sie chce :P W tygodniu to sie zaslania praca tylko czasmi go przewinie no moze nakarmi raz na 100 lat:-p no ale naprawde duzo pracuje i czasmi nie mam serca go prosic. a w weekend to jak ma dobry dzien to mi wrecz wszystko zabiera (ale bardzo bardzo zadko) ogolnie raczej jak go poprosze to wtedy sie zajmuje choc np nie pamietam kiedy go kompal zawsze ma jakas wymowke :P pozdrawiam;-)
 
jestem tatą 3 letniej Tosi. Od jakiegoś już czasu gdy wchodzę z Tosią do sklepu ona chce żebym kupił jej słodycze, zabawki, lalki. jeśli tego nie zrobie to urządza na środku sklepu sceny płaczu, krzyczy, rzuca się. jest mi wstyd. zwariować można. Próbuję ją uspokoić, mówie że kupimy to później, niestety kończy się tak że i tak kupuje jej to, co chce. Dlaczego tosia tak się zachowuje?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry