• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Staraczki 2018-2020! :)

Ile masz dzieci?

  • 0

    Głosów: 253 49,5%
  • 1

    Głosów: 158 30,9%
  • 2

    Głosów: 72 14,1%
  • 3

    Głosów: 20 3,9%
  • 3+

    Głosów: 8 1,6%

  • Wszystkich głosujących
    511
reklama
Ja zaluje ze powiedzialam siostrze... teraz juz nikomu nie mowie co dalej... my tez jestesmy blisko ale jak juz mnie mama zaczela wypytywac co i jak i z jakas mina ze nie moge zajsc to juz mialam dosc... mialam wrazenie ze zaraz zacznie obwiniac mojego męża...- nota bene problem jest u mnie nie u niego... ale ona ma takie parcie na wnuka ze boje sie ze sie z nia o to pokloce.... temu juz nic nie mowie... nie wiedza ze teraz jezdze na monitoring...i nie mam zamiaru mowic
Ja niestety zrobiłam błąd i napomnknęłam że chcemy jak zaczynaliśmy się starać w tamtym roku. I na każde okazje dostawałam życzenia żeby dziecko już było, dziadek stawiał diagnozy że mój mąż na pewno ma problem bo jego brat jest bezplodny (problem był u mnie) i do tego masa idiotycznych pytań i współczujących spojrzeń. W końcu powiedzieliśmy że jednak nam się dzieci odechciało i jeszcze nie czas, ale jakieś 2 tyg po tym zaszłam... Przy drugim na pewno już nie będę mówić czy chcemy i kiedy chcemy. Będzie mowa że chcemy jedynaka i koniec. Najwyżej będą mieć niespodziankę..
 
U mnie wie tylko mama że się staramy ale nie wie ile i wiem że nikomu o tym nie powie, ona nigdy nie dogadywala nam czego kolwiek na temat dziecka.... Za to teściowa i ciotka mojego męża nadrabiaja za cały świat nawet co tydzień pytają kiedy dziecko aż ostatnio mój mąż powiedział że jak będzie to się dowiedzą a jak nie chcemy to nasza sprawa i nic im do tego i narazie jest cisza od dwóch miesięcy w tej sprawie myślę że tak do świąt i się zacznie od nowa...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry