reklama

Starania 2019!

reklama
U mnie z tą miesiączka w tym cyklu tragedia. Musialam się zwolnić dziś wcześniej z pracy bo ból był taki, że się cała trzeslam i mdłości okropne a tabletki nie pomagają :( myślałam że stracę przytomność tam.
 
X nie potrzebują dużo śluzu? Skąd to wiecie [emoji4] to mnie pocieszylas bo ja u siebie ogólnie nie zauważyłam zbyt dużej ilości śluzu
Jest pewna teoria, która głosi że X przetrwa nawet w kiepskich warunkach ;) Przy czym Y potrzebuje warunków idealnych i duuuuużo płodnego śluzu ;)
A w tym temacie to czytałam tu na forum, że śluzu czasami nie widać ale w drogach rodnych jest go całe mnóstwo np.
 
U mnie z tą miesiączka w tym cyklu tragedia. Musialam się zwolnić dziś wcześniej z pracy bo ból był taki, że się cała trzeslam i mdłości okropne a tabletki nie pomagają :( myślałam że stracę przytomność tam.
Właśnie takie okropne miewam :/ i też często biorę 2 dni wolnego :/

Co jest takiego "strasznego" w in vitro, że lepsza jest adopcja?
Mnie osobiście problem raczej nie będzie dotyczył ale gdybym nie miala jeszcze dziecka to próbowałam wszystkiego :) Adopcję nawet teraz rozważam ale nie ma szans na przekonanie męża :/
 
Moim zdaniem jeśli chodzi o iui to naturalne bo wszystko dzieje się w tobie a nie poza tobą tylko tak jak pisałam lekarz pomaga ominąć drogę do przebycia bo z 20cm drogi zostaje tylko 2 cm. Ja na początku też myślałam że to duża ingerencja ale jak mi gin wytłumaczył na czym to polega to się długo nie zastanawiałam.
Ale rozumiem cię i oczywiście masz prawo decydować sama w tym kierunku.
A powiedz miałaś badanie na wrogi śluz?
Nie miałam takiego badania,ale ja jeszcze ogólnie jestem daleka od jakiejkolwiek diagnostyki.ginekolog powiedział że daje mi pół roku:-)
 
Właśnie takie okropne miewam :/ i też często biorę 2 dni wolnego :/

Co jest takiego "strasznego" w in vitro, że lepsza jest adopcja?
Mnie osobiście problem raczej nie będzie dotyczył ale gdybym nie miala jeszcze dziecka to próbowałam wszystkiego :) Adopcję nawet teraz rozważam ale nie ma szans na przekonanie męża :/
Rety mam takie same okresy. Przychodzą te dwa najgorsze dni to od rana na przeciwbolowych, poce się, mdleje, w pracy jest dramat. A w nocy mam budzik co godzinę bo mnie zalewa.
 
Ja 4kg przytyłam niestety! Ale po 30tce nie ma co się spodziewać przyspieszenia metabolizmu :/ a i śluzu coraz mniej. Ale to nie przeszkadza bo jako że mam już 2 Synów to córa mogłaby się trafić a X nie potrzebują za wiele śluzu ;)
Serio nie potrzebują? To super bo ja chciałabym córę na pierwszy rzut :D Życzę Ci tego z całego serca!

Niekoniecznie z tym metabolizmem po 30stce, chyba wszystko zależy od genów, moja mama zaczęła chudnąć z wiekiem i teraz w ogóle przytyć nie może :D Ja miałam etap tycia w okresie licealno-studiowym i teraz w wieku 26 lat też widzę, że już nie tyję w biodrach i udach jak kiedyś i zaczynam stopniowo się wysmuklać bez żadnej diety, więc mam nadzieję, że ten metabolizm(który mama ma de facto do dziś w wieku 56 lat!) odziedziczę po niej :D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry