• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po raz pierwszy :)

Milia mąż wrócił z pracy i Amelcia przeszcześliwa lezy u niego więc tu Ci szybko odpiszę.
Ja męża nauczyłam tak, że jeszcze jak się spotykaliśmy a on spóźnił się na spotkanie to mnie już nie zastał ;-) a teraz to gderam ale jest już o niebo lepiej.


Co do badań, to wygląda to następująco. Pwowiedzmy jeżeli mama Twojego męża miała raka, to musiałby mieć "rozpoznaną" mutację, póxniej tej mutacji poszukiwano by u Twojego męża, jeżeli byłyby jej nosicielem to dopiero można by robić badania na blastocystach. I teraz to wygląda tak, że z takiej blastocysty powiedzmy złożonej z 5-6 komórek pobiera się jedną i tam sprawdza się czy nie am tej mutacji. Ja dla mnie to obarczone bardzo duzym ryzykiem uszkodzenia zarodka i ryzykiem błedu. Ale takie badania robi się w chorobach dziedzincyh. Nowtory są takie, że praktycznie każdy to inna mutacja. Jest tylko kilka znanych mutacji, np. w nowotrowach jądra, piersi i jeszcze parę innych.
Mam nadzieję, że pomogłam
 
reklama
Sil...sprobuje tego...bo juz mnie normalnie chyba poniesie niedlugo przez te jego ciagle spozniania...a ja jestem przed @ dodatkowo i mnie nosi z nerwow:wściekła/y::-)
 
no czasami pol godziny, czasami chwile a czasami nawet kilka godzin...mowi np za chwile bede a go nie ma..mowie mu, ze chwila to pojecie wzgledne...a on chwila to chwila...i taka gadka...
najgorsze jest to, ze ja czekam z obiadem na niego, czekam bo chce zjesc z nim a on ma mnie gdzies...
chyba zrobie tak, ze jezeli bedzie sie spoznial to wyjde z domu i nie bedzie ani mnie ani zarcia! :cool2:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry