Milia na FB Ci wszystko napisałam dokładnie o co chodzi... ale napiszę tutaj:
Mam jakiegoś doła, bo przez tą moją lekką niedyspozycję (dwa tygodnie wycięte z życia) mam stracony cykl, tzn. brałam CLO, ale już nie poszłam na monitoring i nie dostanę zastrzyku na pęknięcie pęcherzyków...
Fakt działaliśmy i nadal działamy z mężulkiem... ale jakoś nie umiem sobie wybaczyć obecnej sytuacji... Jakoś byłam pogodzona z moją sytuacją, z tym, że mogę nigdy nie być mamą i jakoś nawet już zaczęłam tak myśleć i przyswoiłam tą wiadomość... ale niestety znów się rozsypałam
... Chce mi się płakać, krzyczeć...
Ciągle myślę o tym dlaczego to właśnie nas spotkało... Ja wiem, że są dziewczyny, które dużej się starają niż ja... i też mają raz lepsze dni raz gorsze ale nie poddają się... próbują walczyć ze swoimi słabościami... Już sama nie wiem co się ze mną dzieję... Też chciałabym bardzo zobaczyć II kreseczki na teście i płakać ze szczęścia... chciałabym zobaczyć minę męża, gdy oznajmiam wspaniałą nowinę
.. Kurczę dlaczego to wszystko jest takie niesprawiedliwe...
Milia wiem, ze obrączki to strasznie duży wydatek... ale wybierasz to tak naprawdę raz i na całe życie... więc warto w to zainwestować... :-)
Gochaa podpisuję się pod słowami Milia, że dziecko jest teraz najważniejsze... stres nie jest wskazany, a niestety obrona do takich należy... (przechodziłam to więc wiem jak to wygląda)... obronisz się jak dzidzia będzie na świecie... :-)