Ja też o swoich rozterkach tu umiem napisać, a powiedzieć najbliższym nie za bardzo. Mąż bardzo mnie wspiera, ale też nie chcę żeby się martwił. A dzisiaj mam kryzys, tak mi źle. Nie fizycznie, bo fizycznie nawet OK, ale na sercu. Może to oczekiwanie na poniedziałek t- wiecie idę na betę ... W poniedziałek coś więcej będzie wiadomo, ale wracaja wspomnienia, laboratorium, pobranie krwi, czekanie na wynik. To było straszne. Ale nawet gdy ten pniedziałek przejdę z dobrymi wiadomościami, będzie niepewność co dalej. Boję się i chociaż próbuję sobie wmówić , że będzie dobrze i że nic właściwie więcej zrobić nie mogę, staram się myslec pozytywnie, to już mnie ściska w żołądku. W dodatku siedziałam teraz trzy dni w domu, niczym nie mogłam się zająć, ani czytać ani szydełkować czy haftować, ani nadrobić zaległości ze zdjęciami z wakacji, ani nawet oglądać tv , nic. Najlepiej bym spała, ale ile można spać, organizm już też nie chce. Kurczę tyle czekałam na pozytywny test , beztroska szczera radość trwała kilka godzin, teraz niepokój i strach.
I jak widzę każda ma strach w oczach, niestety po naszych przejściach nie da si nie myśleć. Wspomnienia same wracają. Ja też spotkałam się ze zobojętnieniem. Przy pierwszym poronieniu trafilam na super młoda lekarkę, mój gin mi pomógł, dzięki temu miałam jedynkę, zapewnioną intymnośc i opiekę. Za drugim razem niestety byłam zwykłą pacjentką. Leżałam w sali z ciężarnymi, było 7 łóżek a powinno być góra 5, więc ścisk. W międzyczasie dwie kolejne dziewczyny z poronieniem trafiły. Na obchodzie byłam kolejnym przypadkiem - poronienie w toku. Zero ludzkich uczuć. Nikt nie podszedł, nikt nie współczuł. Tylko jedna pacjentka spytała czy może mi jakoś pomóc, zawołać pielęgniarkę żeby dała mi coś uspokajającego, tak płakałam, od rana przez trzy godziny non stop do zabiegu. Nie chcę więcej przez to przechodzić, nie mam już siły. Chociaz przy pierwszym poronieniu mówiłam, że drugiego nie zniosę. Jednak było i drugie i przeżyłam. Mam nadzieję, ze życie nie będzie dalej wystawiać mnie na próbę.
Ach, przepraszam taki mam dzisiaj nastrój podły.
Madziorrek - czekam niecierpliwie.
Agaawa - i jak, Kochana?
Ozila- dawno Ciebie nie było, obiło mi się coś o oczy że byłaś na wakacjach? Jak się czujesz?
Ewik- jak u Ciebie, kiedy owulka?
Każdą z osobna ściskam !