Moja beta nawet do 30 nie doszła. Pewnie była wyższa jak testowalam pierwszy raz w 12 dpo, a najwyższa wczoraj rano jak była piękna tłusta kreska. Potem już coraz gorzej. To moja kolejna ciąża biochemiczna. Mam dość. Chyba powinnam odpuścić i cieszyć się ze mam już dzieci.
Teraz kreska na tescie prawie niewidoczna. Wiec spadek jest cały czas. Pewnie jutro, może pojutrze dostane @. Najgorsze jest to ze nie ma przyczyny. Biorę masę leków a i tak jest tak samo po raz kolejny
Na razie muszę zniknąć z forum, choć będę pewnie czasami czytać co u Was i zaglądać.
Musze odpocząć, odstresować się od myślenia, ze wszystkim się udaje, a mi nie. Ja wiem ze mam już dzieci ale czy limit szczęścia się dla mnie skończył? Czy ja od ponad roku kiedy straciłam pierwszą ciążę w 8tc musze tak cierpieć. Czy stale musi być to samo. Po ostatniej ciąży biochemicznej juz obiecałam sobie ze starczy, ale wtedy nie miałam jeszcze sterydu. Chciałam spróbować, myślałam że się uda, że to szansa dla mnie. Niestety.... Przesyłam Wam wszystkim buziaki. W razie co piszcie na priv