reklama

starania się - watpliwości..

reklama
to super się udało:tak:ja miałam nogi w górze już przy wytrysku i tak chwile poleżałam:-D(no bo mówiono że jak przy wytrysku ma się nogi w górze to podonoż jest lepsze dojście dla plemniczków):zawstydzona/y:ale było warto tak poleżeć:tak:

fakt...tak probowalam 3 lata i nie dalo nic...cuda wianki nogi w gorze, pupa w gorze, swieca :szok:, wieczne lezenie 30 min po i serduszkowanie przed owu 3, 2 dni, dzien przed i w owu i po owu i jedno wielkie g....i kalendarzyk, temki, sluz, szyjka bole okoloowulacyjne i bez kalendarzyka tzw 6 mc na luz ze nic nie licze i NIC a do tego cholerna praca i mobbing ale nei chcialam zlozyc wypowiedzenia by ew jak bedzie fasolka to miec prace, macierzynski itp wiadomo, ale w koncu po 3 latach stwierdzilam ze choc jak nie moge byc w ciazy to zmienie ta pieprzona prace, zlozylam wypowiedzenie i sie zaczela jazda bez trzymanki wiec zylam tylko do konca okresu wypowiedzenia bo to byl horror no i w grudniu jeszcze nie bylo M to byl najgorszy mc nei umialam przestac myslec o tej pracy i kazdy dzien byl okropny i w tym mc zaszlam...."zapomnalam o fasolce" nie mialam glowy poprostu, jak codzien wracalam zaryczana z pracy, M w delegacji, wrocil wiec sie mu rzucilam na ramiona steskniona i wogole zniechecona i akurat wyszla fasolka w grudniu a od stycznia bylam umowiona juz na monitoring kolejny komplet badan i pelna para mialam ruszyc, poszlam do gina w styczniu a ten czy zaczynamy a ja ze test pozytywny a gin "slucham???":)))):cool2:
 
fakt...tak probowalam 3 lata i nie dalo nic...cuda wianki nogi w gorze, pupa w gorze, swieca :szok:, wieczne lezenie 30 min po i serduszkowanie przed owu 3, 2 dni, dzien przed i w owu i po owu i jedno wielkie g....i kalendarzyk, temki, sluz, szyjka bole okoloowulacyjne i bez kalendarzyka tzw 6 mc na luz ze nic nie licze i NIC a do tego cholerna praca i mobbing ale nei chcialam zlozyc wypowiedzenia by ew jak bedzie fasolka to miec prace, macierzynski itp wiadomo, ale w koncu po 3 latach stwierdzilam ze choc jak nie moge byc w ciazy to zmienie ta pieprzona prace, zlozylam wypowiedzenie i sie zaczela jazda bez trzymanki wiec zylam tylko do konca okresu wypowiedzenia bo to byl horror no i w grudniu jeszcze nie bylo M to byl najgorszy mc nei umialam przestac myslec o tej pracy i kazdy dzien byl okropny i w tym mc zaszlam...."zapomnalam o fasolce" nie mialam glowy poprostu, jak codzien wracalam zaryczana z pracy, M w delegacji, wrocil wiec sie mu rzucilam na ramiona steskniona i wogole zniechecona i akurat wyszla fasolka w grudniu a od stycznia bylam umowiona juz na monitoring kolejny komplet badan i pelna para mialam ruszyc, poszlam do gina w styczniu a ten czy zaczynamy a ja ze test pozytywny a gin "slucham???":)))):cool2:


największą gwarancją jest peeeełny luz:tak:


Ja wam coś powiem bo u mnie to było tak że wieczorem z M się pogryzliśmy no i nici ze staranek a wiedziałam że zegar tylk a bo bliżej owulki bliżej na chłopca no więc rano wstajemy i M staramy się bo i mu i mi zależało chociaż zaliczyć ten cykl ale wiedziałąm że tak za godzinke moja kumpela przyjeżdza co szybko na sofe i to troche było śmieszne bo rano po śniadaniu świta i wiedzieliśmy że zaraz może być dzwonek i tak jakoś na luzie nawet z uśmiechem było i może dlatego się udało nam,a i wiem że tak po 2 godzinach byłyśmy na spacerze z kumpelą i wtedy dopiero tak dobrze wypłyneła sperma że wyglądałąm jakbym popuściła:zawstydzona/y::-Ddobrze że miałam płaszczyk:tak:
 
Kochane jesteście, dziękuję za wasze wsparcie, nic jak pisałam teraz musi się udać... spróbujemy jeszcze dwa razy IUI jeżeli się nie uda (A NIE DOPUSZCZAM TAKIEJ MOŻLIWOŚCI) to już postanowilismy in vitro... już nie mamy siły dłużej czekać, mija w czerwcu 2,5 roku jak się staramy, to cholernie długo!
 
Witam!
Niestety beta negatywna... , spodziewałam się że nic z tego to była formalnaść by odstawić dupka... teraz by @ przylazła jak najszybciej i zaczynam przygotowania do 2 inseminacji... tym razem udanej...
przytujam baaaaaaardzo mocno
fakt...tak probowalam 3 lata i nie dalo nic...cuda wianki nogi w gorze, pupa w gorze, swieca :szok:, wieczne lezenie 30 min po i serduszkowanie przed owu 3, 2 dni, dzien przed i w owu i po owu i jedno wielkie g....i kalendarzyk, temki, sluz, szyjka bole okoloowulacyjne i bez kalendarzyka tzw 6 mc na luz ze nic nie licze i NIC a do tego cholerna praca i mobbing ale nei chcialam zlozyc wypowiedzenia by ew jak bedzie fasolka to miec prace, macierzynski itp wiadomo, ale w koncu po 3 latach stwierdzilam ze choc jak nie moge byc w ciazy to zmienie ta pieprzona prace, zlozylam wypowiedzenie i sie zaczela jazda bez trzymanki wiec zylam tylko do konca okresu wypowiedzenia bo to byl horror no i w grudniu jeszcze nie bylo M to byl najgorszy mc nei umialam przestac myslec o tej pracy i kazdy dzien byl okropny i w tym mc zaszlam...."zapomnalam o fasolce" nie mialam glowy poprostu, jak codzien wracalam zaryczana z pracy, M w delegacji, wrocil wiec sie mu rzucilam na ramiona steskniona i wogole zniechecona i akurat wyszla fasolka w grudniu a od stycznia bylam umowiona juz na monitoring kolejny komplet badan i pelna para mialam ruszyc, poszlam do gina w styczniu a ten czy zaczynamy a ja ze test pozytywny a gin "slucham???":)))):cool2:

Ja wam coś powiem bo u mnie to było tak że wieczorem z M się pogryzliśmy no i nici ze staranek a wiedziałam że zegar tylk a bo bliżej owulki bliżej na chłopca no więc rano wstajemy i M staramy się bo i mu i mi zależało chociaż zaliczyć ten cykl ale wiedziałąm że tak za godzinke moja kumpela przyjeżdza co szybko na sofe i to troche było śmieszne bo rano po śniadaniu świta i wiedzieliśmy że zaraz może być dzwonek i tak jakoś na luzie nawet z uśmiechem było i może dlatego się udało nam,a i wiem że tak po 2 godzinach byłyśmy na spacerze z kumpelą i wtedy dopiero tak dobrze wypłyneła sperma że wyglądałąm jakbym popuściła:zawstydzona/y::-Ddobrze że miałam płaszczyk:tak:
super historie, takie rozne podejscie a jeden ten sam wynik :-):-D
 
reklama
Kochane jesteście, dziękuję za wasze wsparcie, nic jak pisałam teraz musi się udać... spróbujemy jeszcze dwa razy IUI jeżeli się nie uda (A NIE DOPUSZCZAM TAKIEJ MOŻLIWOŚCI) to już postanowilismy in vitro... już nie mamy siły dłużej czekać, mija w czerwcu 2,5 roku jak się staramy, to cholernie długo!



kochana życze wam naprawde abyście zafasolkowali:tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry