Magsus bardzo ci wspolczuje i po czesci wiem co czujesz bo moj antek tez mial podejrzenie zarazenia sie paciorkowcem i przez pol dnia i cala noc zabrali mi go i pod kroplowka lezal i dostawal antybiotyk, u nas na szczescie skonczylo sie na strachu bo powtorne badania byly juz dobre. mam nadzieje ze mala Oliwka tez szybko zwalczy infekcje
Diablica calym sercem i myslami jestem z Toba i Mikusiem. biedny kochany chlopczyk, poczatek zycia i juz tyle cierpienia. oby szybko wyciagneli go z inkubatora. doskonale cie rozumiem ze placzesz, ja tez zalalam sie lzami gdy okazalo sie ze Antos ma zle wyniki i podejrzenie zarazenia paciorkowcem
Akuku matko zebys nie nabawila sie zapalenia. mi gina kazala rozgrzac piersi pod prysznicem i okalami z goracej pieluchy i na sile wyciskac a ze to bardzo boli i nie dajesz rade sama to maz mial mi sciagac mleko. ostatecznie i tak skonczylo sie u mnie na antybiotyku, na szczescie takim przy ktorym moglam karmic. Antek tez juz przewraca od jakiegos czasu glowke, ale ja sie smieje ze jeszcze dziobie bo czasami ta glowka tak spada jakby kura dziobala ziarno. a jezeli masz taka nadprodukcje pokarmu to obwiń sobie te piersi zeby nie byly luzne to wtedy mniej produkuja, ja przez kilka dni jak mialam nawal pokarmu to chodzilam i spalam bardzo sztywno obwiazana szalikiem, a polozna w szpitalu radzila zakaldac wowczas za maly stnaik typu push up.
Deleware u mnie w szpitalu bez problemu dokarmiali, mieli zaznaczone w karcie czy matka karmi sama, czy karmienie mieszane stosuja czy tylko sztuczne. ani razu nie zrobili aluzji ze matka nie chce karmic, jedna polozna nawet powiedziala ze wie jak to jest gdy kobieta chce karmic a w piersiach po prostu nie ma pokarmu i trzeba karmic sztucznie.