Verita: kurka jak cię czytam to jak byś mi z ust słowa wyrywała - i my się nie znamy? hehe

kasienka: ja nikogo nie nawracam i nie przekonuję - prawda jest taka - jedni boją się szczepić, bo powikłania, inni boją się nie szczepić, bo dzieci zachorują...Jak na szczepiącą to masz bardzo dobre podejście - serio mówię. Jak ktoś boi się nie szczepić to dokładnie tak jak ty powinien robić - tylko wyłącznie pojedyncze szczepionki - nigdy skojarzone, gdzie dziecko ma wstrzykiwane 5-8 wirusów na raz- i zawsze zdrowe co najmniej od 2 tygodni, a najlepiej miesiąc całkowicie nawet bez katarku + unikanie skupisk po szczepieniu.
vinga: wyślę ci na priv dane pediatry

a ogółem jest dokładnie tak jak mówisz. Córa przeszła ospę i jestem mega zadowolona - 10-15 krostek, po tygodniu znikły wszystkie i odporność na całe życie. Ja przechodziłam ospę jakieś 8-9 lat temu - masakra - obsypana byłam calusieńka - we włosach, w d*** - wszędzie miałam krosty i wyłam tak swędziało - pomijam 40 stopni gorączki przez 3 dni....mój mąż - wtedy nie mąż siedział godzinami i mnie smarował calutką i wachlował żeby mi ulżyć...Choroby wieku dziecięcego powinno się przechodzić jako dziecko - wtedy są niegroźne. Jakbym mogła to jeszcze różyczkę bym córze zafundowała, ale u nas w przedszkolu od 3 lat nikt nie zachorował. Ja właśnie nigdy nie przechodziłam i w ciąży to drżałam żeby czasem akurat nie przyniosła, bo to dopiero jest problem, jak się w ciąży zachoruje - dziecko chore się rodzi...
Fifka: nie wyrzucaj sobie - to nie ty jesteś winna niczemu - tylko system, w którym rodzic nie ma wyboru, w którym jesteś zastraszana przez koncerny farmaceutyczne, które wykupują za wiele wiele milionów reklamy, ze jak nie zaszczepisz na pneumokoki to ci dziecko umrze, ect. w odniesieniu do innych szczepień, gdzie wmawia się ludziom, ze szczepienie jest jak połknięcie witaminy C nie mówiąc szczerze jakie mogą być powikłania. To działą na psychikę, żeruje na emocjach i uczuciach matki, bo która matka chce by jej dziecko chorowało? Nie, więc machina działa doskonale i matki szczepią, żeby dzieci zdrowe były. A to nie zawsze tak działa, o czym nikt - dosłownie chyba nikt nie mówi w sposób otwarty. Za tym idą ogromne pieniądze koncernów farmaceutycznych. Antybiotyku nie bierzemy na zaś, żeby nie zachorować, więc porównywanie, ze antybiotyk też ma działania niepożądane jest troszkę inną sytuacją, bo tu dziewczyny tak pisały. W naszym kraju de facto rodzic nie ma wyboru, ja czy te osoby co nie szczepią idą pod prąd. W innych krajach europejskich rodziców się nie przymusza - a u nas wciąż państwo chce rządzić każdą dziedziną życia obywatela, bo obywatel myślący to zły obywatel. Jak w PRL.
Mój Miki musiał mieć szczepienie WZW B - bez tego, nie wiem czy by się operacji podjęli. Więc mnie też niejako przymuszono - zaszczepiłam, bo operacja była ważniejsza w danym momencie życia i wyboru nie miałam. Po każdym szczepieniu spał 24/24 i prawie nie jadł (dziecko, które normalnie je cyca w nocy co najmniej kilka razy pierwszy raz w życiu nie obudziło się w ogóle). Myślałam, ze zejdę na zawał... nie chciał się w ogóle budzić, a jak się budził to był pół przytomny - a pani dr uparcie twierdziła, ze to przypadek... of course.
olich: tylko, że ten wzrost zachorowań to jest wśród szczepionych, bo populacja co najmniej w 98% jest szczepiona

to tylko potwierdza nieskuteczność szczepień - ja marzę o różyczce dla córy mojej - że ten wzrost zachorowań na różyczkę nie może do mnie do domu dotrzeć

a serio to te dane co parę lat wzrastają i opadają, a to co czytasz jest zwykłym nakręcaniem tematu - medialnym. Autyzm to nie nakręcanie tematu, a coraz poważniejszy problem, który dociera i do naszego kraju - w USA choruje już 1 na 50 dzieci w tym 1 chłopiec na 30(chłopcy są pięć razy bardziej narażeni na autyzm) - w sumie z roku na rok coraz więcej (dwa lata temu było jedno dziecko na 88). W chwili obecnej jest tam ponad milion autystycznych dzieci. Ciekawe, że 20 lat temu, kiedy szczepień było o połowę mniej dzieci autystycznych też. Autyzm to choroba o podłożu neurobiologicznym, nie wyłącznie genetycznym. Szczepionki nie są więc tak obojętne, ale dane są utajniane, ci co robią badania zastraszeni - bo tu nie o zdrowie dzieci chodzi, a o kasę, jaką z ich sprzedaży się czerpie...