magsus, to Ty i tak masz luksus

. moi rodzice mieszkają na wsi, a mojego faceta w większym mieście, w którym oboje pracujemy. siedzimy tymczasowo u nich, żeby zaoszczędzić na te wydatki, które nas czekają, ale jest masakra. mamy dla siebie tylko pokój Konrada, do którego co chwile przylatuje jego młodszy brat (ma 13 lat) nie daje nam totalnie spokoju, ciągle siedzi na głowie, ciągle o czymś coś gada, jest strasznie męczący, a mi się wielokrotnie spokoju chce, żeby nawet się zdrzemnąć. zwykle jest tak, że jak popołudniami jesteśmy już w domu, to Konrad siądzie sobie do komputera, ja wtedy mam chęć sobie chociaż w spokoju poleżeć i wtedy się zaczyna... przylatuje jego brat i nadaje jak najęty, do tego strasznie mnei wkurza to, że lubi wpadać do pokoju i nawet nie zapukać. czuję się tam totalnie jak intruz. ja jestem osobą roztrzepaną, nie raz coś zapomnę, albo odłożę coś "na potem". rodzice Konrada za to poukładani, ojciec strasznie pedantyczny. lubią marudzić i narzekać, a co gorsze - planować nam przyszłość. czuję się wielokrotnie jakby traktowali nas, tak, jakbyśmy byli na równi z tym 13latkiem i trzeba nam ciągle coś mówić i nas pouczać. wiadomo, z reszty domu mogę korzystać tak jak u siebie (tak mnie zapewniają) ale ja czuję się tam totalnie obco. Ostatnio dostaliśmy propozycję od moich rodziców, żebyśmy sobie "wzięli" całe piętro u nich w domu dla siebie, którego oni nigdy nie adaptowali, bo są sami w dużym domu. nawet zapewnili, że pomogą nam je wyremontować i tak dalej (a jest tego sporo, zaczynając od położenia podłogi i wstawienia okien dachowych...) ale mi się ten pomysł jak najbardziej podoba. minus tylko taki, że do miejsca naszej pracy jest 40 km od moich rodziców. ale i tak taniej wyniosłoby nas dojeżdżanie, niż wynajmowanie za 1200zł mieszkania. mielibyśmy dla siebie jakieś 90m2, w którym można zrobić swoje pokoje, kuchnie, łazienke i nikt nam by tam nosa nie wkładał. i widzę w tym wszystkim najlepsze wyjście, bo moi rodzice mieszkają sami, bardzo często nie ma ich w domu. a tutaj ciągle ktoś łazi, marudzi, gada, wtrąca się. jak nie brat Konrada to jego rodzice. jeszcze do tego teściowa zażyczyła sobie od stycznia (jak już sie dzidzia urodzi) 1000zł miesięcznie za to, jeśli chcielibyśmy z nimi mieszkać. więc w takim wypadku to ja wolę mieszkać na zadupiu z moimi rodzicami na poddaszu, niż płacić tyle kasy za brak prywatności. najgorsze w tym wszystkim jest to, że Konrad "na zadupiu mieszkać nie chce"... eh i jak tu znaleźć złoty środek? tak na prawdę dużo pieniędzy pochłonie i może i nawet nas na to nie stać. a ja już jestem na skraju wytrzymania.