Hej ho. Co do praktycznych prezentów: osobiście nie lubię, ale znam kilka przypadków, które lubią. No, ale jeśli mama nie wspominała nic o tym czymś to wybrałabym kolczyki, poza tym to tak jak jakaś z dziewczyn pisała prezent bardziej dla domu niż dla niej samej.
Vegety ani magii nie używam, ale zdarzy mi się do zupy czy mieska (z sosikiem) dodać bulionetke, w zależności co za zupa i jakie mięsko.
Do szpitala jestem juz spakowana, od jakiegoś czasu. Siebie spakowalam do mini walizeczki na kółkach a Zoche do takiej malej torby podręcznej, gdyby nie to ze ręczniki zajmują sporo miejsca to może zamieściła bym się w jedną, ale bez sensu w moim przypadku jest brać nie wiadomo ile i czego skoro istnieje prawdopodobieństwo, że po 6h wycisza nas do domu o ile będzie wszystko ok ze mną i z Zocha
Dziś byłam na badania, krew siku i ten wymaz. W wigilię kolejna i ostatnio wizyta u poloznej chyba, że do tego czasu Zocha się nie obroci tocc, ale mam nadzieje, ze jednak fiknie glowa do dołu i będzie ok, albo jeśli się obroci a do 8 nie urodze to wtedy każą dzwonić.
Ogólnie nic mi się nie chce jak to zwykle bywa ostatnimi czasy, mój T mnie dziś tak wkurzył, że aż się popłakałam, ale kij z nim. Jutro jadę do Ikei bo musze dokupić jeszcze jedna komode bo się nie mieścimy powoli i chce dokupić parę *******ki do pokoju Zoski. Tatuś ma urlop to ma misję do zrobienia.....