Hej dziewczyny, wczoraj wypisali nas ze szpitala, wróciliśmy późnym wieczorem. Jestem taka szczęśliwa, że już w domu!!! Powoli wracam do świata żywych, próbuję ogarnąć nową rzeczywistość. W szpitalu czułam się jak w więzieniu, jeszcze najbardziej znośnie było na początku, na patologii ciąży, potem przeszłam jeszcze porodówkę, salę pooperacyjną, oddział poporodowy (gdzie nie ma w ogóle odiwedzin, masakra) gdzie wszystkie mamy miały swoje dzieci przy sobie a ja musiałam chodzić do Dominiczka na neonatologię (biedny leżał tam kilka dni beze mnie, tak mi ciężko było :-(), w końcu "pokój hotelowy", gdzie już go miałam, ale położne tam były tragiczne i w ogóle już marzyłam o powrocie do domu, o tym, żeby leczenie już się zakończyło i żebyśmy mogli w końcu cieszyć się sobą w normalnych warunkach.
Dominik jest cudny

nie mogę uwierzyć, że już po tej stronie brzucha, po tych wszystkich latach!!! DZIĘKUJĘ Wam za wsparcie przez ten czas ciąży, same wiecie, jak mi czasem ciężko było, jakie stresy przeżywałam, ale to już za nami! Mój największy cud jest już na świecie i tylko to się liczy! :-)
Pewnie będę zaglądać rzadko, bo na razie jeszcze nieogarnięta jestem...
Podziwiam mamy dwójki, trójki dzieci i więcej!

SZACUN