Ta pogoda mnie dobije...wczoraj przeżyłam chwile grozy,wyszłam z Jagoda po Nine do przedszkola bo akurat świeciło słonko ale jak wracały$my to zerwała sie wichura...nie umiałam z dziewczynami dojść do domu,dwacrazy omal mi wózka z Jagoda nie przewróciło..stanełam na środku chodnika i z całych sił trzymałam wózek i Nine za reke...uratowało nas to że nieopodal zatrzymał sie samochód i zawołałam faceta o pomoc,pomógł nam przejsć do najbliższej klatki,potem maż pi nas przyjechał...byłam przerażona.,dosłownie było jrok od tragedii a byłam 100 m od domu...do tej pory na sama myśł mnie trzesie...