Hej dziewczyny,
rzeczywiście cisza tutaj... mnie wciągnęła codzienna rzeczywistość, praca itp.
Jagoda rośnie jak na drożdżach, przymierzamy się już do rozmiaru 92. Chodzić na 2 nogach uwielbia, na dworze to wręcz biega (chociaż czasami jeszcze się przewróci). Gada jak najęta, najczęściej: mama, tata, dziadzia, baba itp. ostatnio zaczęła ładnie mówić "tak" . O dziwo "nie" nie mówi a to dzieci szybciej zazwyczaj opanowują...
Zresztą może dlatego że dalej jest łagodnym dzieckiem, wesołym bardzo, pogodnym i radosnym, uśmiech jej z buzi nie schodzi. Oczywiście czasami pokazuje pazurki, np. jak chce się jej zabrać to na co w danym momencie ma ochotę ale to chyba norma.
Je wszystko co się jej da, nie grymasi. Zębów ma już 8- dzisiaj rano zauważyłam górne czwórki chyba, do tego jedynki wszystkie i dwójki na dole.
O dziwo i odpukać w niemalowane- skończyły się choroby. Nastał kwiecień i wszystko się skończyło...może ona po prostu zimy nie lubi... Szczepienia nadgoniliśmy, udało się nawet na ospę zaszczepić.
Dni mamy monotonne, najpierw żłobek a potem na podwórko. Uwielbia grzebać w piasku i bawić się piłką. No i uwielbia swoją starszą siostrę, z Niną mogą się bawić/rozrabiać całymi dniami. aż nie przypuszczałam że będą się tak dobrze dogadywać.
Dziewczyny, co u Was? Piszcie proszę
