Nulinie u mnie to samo jest z długościa jedzenia. Wczoraj laktacyjna mówi, jak mała je 10 min to cośtam ... a ja na to że ona nigdy nie jadła 10 min może kilka razy, jak sobie cycki do pusta laktatorem zdoiłam, a ona psikusa zrobiła i się obudziła zaraz ... to wtedy musiała te 10 min poproacować żeby wydoić porządny wypływ. No i się okazało, że są takie dzieci co się najadają w 3 min nawet.
Ale wiem co czujesz bo ja ciągle myśle że młoda niedojedzona, że nie łyka że sobie mlaska ... a policzyłam dziś przyrost tygodniowy (na mojej wadze) będzie miała z 250g napewno na "niejedzeniu"
Co do pokarmu to się nie stresuj że zaniknie ... bo on zanika dobre kilka miesięcy, czasami nawet lata. Cycki mądre bestie będą sie dostosowywać d potrzeb malucha
Megami ciamka, ciamka, ale czasem są takie fochy i tańce przy tym ... baba mi się trafiła no baba jak nic z fochami humorami nastrojami

Nie ma to jak chłop (mój syn) przyssał się zjadł, potem się przytulał i cycuś był najlepszym lekiem na zło całego świata .... a tu mam czasem wrażenie, że to przykry obowiązek dla niej, żeby z głodu nie pasć.
Już mówiłam mężowi, że na 3 dziecko to zamawiam chłopaczka znów
