Yggam, po pierwsze musielisny zmienic kolejnosc karmienia I kapania. Do tej pory zawsze najpierw go kapalismy, potem dostawal butle I takiego polspiacego odnosilam go do lozeczka. Teraz dostal kolacje przed kapaniem I odkladalam go calkiem przytomnego. Ta czesc poszla niezle, zasnal sam bez marudzenia. Przez pierwsze 4 noce jak sie budzi to mamy wejsc do pokoju, poglaskac bez wyciagania z lozeczka, potrzymac za raczke, mowic do niego spokojnie ze czas na sen itp. I ignorowac wszelkiej proby oporu. Jak siada i chce sie bawic to ignorowac i tylko siedziec przy lozeczku I wyjsc po OK. 15 min. Po 4 nocach zero jakiegolwiek kontaktu tylko siedziec przy nim itp tak stopniowo zwiekszac dystans az nauczy sie zasypiac sam bez zadnych pomocy w stylu zarcie, picie, noszenue, tulenie zbawienie czy smoczek. Mowili nam, ze na poczatku bedzie duzo plakal, bo nie podda sie tak od razu, ale nauczy sie. OK 97% przypadkow ta metoda odnosi sukces, pozostale 3% to zazwyczaj dzieci chore, albo jesli rodzice sie zlamia. Ja juz jestem zdesperowana I chocby nie wiem co sie nie poddam. Ostatnia noc byla cholernie ciezka, nie pospie jeszcze tak moze tydzien czy dwa, ale wkoncu sie wyspie.