Myszaka, koktajlowa

Na swoim przykładzie moge wam powiedziec ze tak nie bedzie

Ja po urodzeiu małej jeszcze wiekszego powera dostała.. pierwszego licencjata broniłam jak miała 3 miesiace, potem jakos się napaliłam ze musze koniecznie sama na nią zarabiac i dało rade pogodzic dwa kierunki i dzienne i zaoczne a ja pracowałam dodatkowo 8 godzin dziennie.. fakt ze miałam dużą pomoc mamy która juz nie pracowała (mnie urodziła w wieku 33 lat) no i szkołe wyrozumiała... bo na następnych seminariach wybrałam sobie super promotora który w miedzyczasie został prodziekanem, ale zawsze chodziałm do niego na wkykłady, egzaminy tez mi nie najgorzej szły u niego wiec zawsze za mną obstawał, dawał bez problemu zgody na ios, więc znalazłam troche pomocnych osób przy sobie ale i tak baaardzo czesto bywały noce gdzie spałam od 3 do 6 , wieksza czesc dnia poza domem alee.. tłumaczyłam sobie ze pracujace mamy tez tak mają, wieczory spedzałam z Anitką a nocami nadrabiałam.. jak się chce to wszystko się da

fakt troche oszukałam nasze państwo i będąc na dziennych studiach poszłam się zapisac do pup dzięki czemu mogłam isc na staż do gminy na pół roku... ale wczesniej pracowałam normalnie, na umowe.. egg to były czasy, nawet jeszcze zdazyłam ksiazki poczytac

Mąż się czasem wkurzał, ale jego tez zdążyłam ululac do snu i zaraz wstawac do nauki

Nawet imprezki były, nie czesto oczywiscie ale w miare możliwosci.. takze dziewczyny nie bedzie może tak jak sobie zaplanowałyście, ale kto powiedział że bedzie gorzej? ja z uśmiechem na twarzy to wszystko wspominam, najgorzej tylko mnie wkurzały kolezanki na studiach, miałam jeden szczególny przypadek.. jezdziła ze mną kolezanka na te jedne dzienne studia ... nic pozatym nie miała, ani pracy, ani drugiego kierunku, ani męża czy narzeczonego ani dziecka.. i nigdy przenigdy nie powiedziała przed kolokwium np ze dzisiaj coś umie.. zawsze było ze nie zdążyła się nauczyć, przeczytac itp .. normalnie nóż mi się w kieszeni otwierał
