Chyba najgorszy dzień w moim życiu. O godzinie 7 przyszłam na izbę przyjęć, czekałam do 8:30 po czym szybki pobór krwi i znów czekałam do 13 na usg, następnie o 16:10 wynik bety i teraz czekam na kolejny dzień, a co w kolejnym dniu? Nie wiem. Wiem tyle, ze ma być pobór krwi i baranie bety a później podanie tabletek (bo jakby im nie wystarczyło 2 usg ze serce naprawdę nie bije, cała ta biurokracja) i co dalej tego już naprawdę nie wiem podanie jakiegoś arthrotec któraś miała z tym styczność ? Co się po tym dzieje ? Ile mam tu być ? Jestem załamana, pocieszający jest fakt ze na oddziale takich „przypadków” jak ja jest 5. Żadna nic nie wie.