A ja w poniedzialek zwiedzilam porodowke ;D Strasznie mi sie nie chcialo pracowac wiec w ramach spacerku wybralam sie na oddzial zeby poogladac. Pokoik do rodzinnych sliczny, wanna, sofka, dwa fotele, czajnik, magnetofon na kasety i cd, a z drugiej strony za niewielkim parawanikiem lozko porodowe, lozeczko dla Malucha i sprzet potrzebny do porodu. Jakby sie nie udalo wejsc do rodzinnego, bo akurat ktos nas ubiegl, to mozna rodzinnie rodzic na zwyklej porodowce, boksy sa pooddzielane sciankami i zaslonami, juz nie tak ladnie i mniej intymnie ale i tak dobrze, bo sie balam ze w takim wypadku trzeba bedzie zrezygnowac z rodzinnego, a moj maz jest bardzo nastawiony
Wypytalam o znieczulenie, podobno lekarze nie robia zadnych problemow, wrecz sami proponuja gdy widza ze rodzaca bardzo sie meczy. Widzialam tez cewnik do znieczulenia, no coz... Sam widok tej dlugasnej igly sprawil, ze na chwile obecna mam szczery zamiar rodzic bez znieczulenia

No i jeszcze dzieciaczki sa caly czas z mamami, chyba ze mama pada na nos ze zmeczenia to zabieraja. Nie ma dokarmiania na lewo, sa nastawieni na karmienie piersia, a o ewentualnym dokarmianiu decyduje lekarz. Ciecie krocza jezeli jest konieczne (choc pierwiastkom podobno zazwyczaj tna, buu).
Szkola rodzenia niestety kosztuje 150 zl, ale zainwestujemy, bo poza tym wszystko jest za darmo. Moze jutro uda mi sie wyrwac i pogadac z pania prowadzaca, zapiszemy sie na grudzien, juz sie nie moge doczekac
