Mama z toksoplazmozą- zgadzam się z Tobą!!!
Ja od poczatku mialam ciążę zagrożoną, 3 razem jak trafiłam do szpitala odeszły i wody- był to 15-ty tydzień. Lekarze stwierdzili, że w ciągu tyg. poronię i aby było szybciej chcieli mi podać tabletkę na wywołanie... Nie zgodziłam się... Choć mało brakowało czego do dziś żałuję, że mogłam zwątpić w swoje Dziecko...

(
Nie zgodziłam się, bo powiedziałam, że poczekam, aż samo to się stanie...

byli wielce zdziwieni, bo przecież i tak poronię...
Po prawie 2 tyg wyszłam ze szpitala i o dziwo W DALSZYM CIĄGU W CIĄŻY!!!
Po tyg. znów trafiłam do szpitala, ale tym razem już innego. Tam lekarze stwierdzili, że skoro chcę podtrzymywać ciążę, to mi w tym pomogą...
Po kilku tyg. taki jeden ***powiedział, że nie mam szans na urodzenie zdrowego Dziecka (wielowadzie) a także że kontynuowanie zagraża mojemu życiu i żebym zgodziła się na wywołanie porodu... Nie zgodziłam się i odpowiedziałam mu, że swoje Dziecko przyjmę takim jakim się urodzi, bo bardzo Go z mężem pragnęliśmy i nie ważne czy było by zdrowe czy chore... to i tak bylismy przygotowani na Jego przyjście
Mój Synuś wytrwał do 25 tygodnia ciąży, w tym dniu był niestety ten lekarz co namawiał mnie do wywołania porodu, h** mnie źle zbadał i nie zauważył, że rozpoczął się poród...

(( dopiero po kilku godz. zawołali innego lekarza i on stwierdził że już rodzę...
Zrobili mi cesarkę- lekarz miał nadzieję, że Synek przeżyje... Niestety zmarł przy porodzie... a dlaczego? Bo odkleiło mi się łożysko... Gdyby tamten dobrze mnie zbadał, to dziś miałabym już prawie 10-cio miesięcznego Brzdąca w domu!!! I to co mówili lekarze, że będzie chory było nieprawdą... Maciuś był zdrowy, wiadomo, że jako wcześniak nie miał wykształconych w pełni narządów, ale był zdrowy!!!
Może, miałam inna sytuację, ale wiem co znaczy nosić ciążę, którą lekarze twierdzą, że Dziecko będzie chore... i tak jak napisała
mama z toksoplazmozą powinniśmy dać szansę naszym Dzieciom...