Widzę,że nie tylko u mnie nie są wesoło. Leon wczoraj w nocy się obudził i płakał głośno ale ja miałam taki twardy sen i nie słyszałam. I wiecie co? Tak długo mnie szturał aż się obudziłam i mówi bo mały płacze :/ jeszcze dodał miałem wstać ale.....i nie dokończył czemu. Wkurwiłam się na maksa. Dziś Simi w nocy płakał przez katar ale słyszałam i Leonowi zaraz flachę zrobiłam. A on, że czego on tak ryczy to tylko katar. Mówię, szkoda, że ty umierasz a to też tylko katar. A Simi to tylko dziecko. Mówi do mnie rano dziękuję,że w nocy wstajesz. W ogóle tego nie skomentowałam tylko sobie pomyślałam- mój boże zastanów się co ty wgl gadasz. Zamiast takie coś powiedzieć trzeba było wstać wczoraj w nocy a nie mnie budzić. A że w nocy Simona placz go obudził to rano był taki wkurwiony,że masakra jakaś. Młody o 9 pojechał już do dziadków, nawet śniadania w domu nie chciał jeść. Powiedziałam teściowi czemu. Przywiezie go dopiero wieczorem. Julia na 13 na urodziny do wieczora a ja muszę na zakupy później i do mamy bo była w Pl i kupiła kaszki na mm bo tu nie ma. Dobrze,że wczoraj chałupę wypucowałam, przynajmniej będę miała czas dla siebie. Tu nie obchodzą dnia Babci i Dziadka,ja muszę do babci zadzwonić. Ale kupię po czekoladzie,żeby dzieciaki dali.