• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

woda

u nas tez Żywiec górą. do tej pory wszystko gotuję Oskarowi na Żywcu i pije tez tylko tą wode lub napoje na bazie wody. ale nie podawałam jeszcze nieprzegotowanej. jakos tak zawsze mam garnuszek przegotowanej pod reką:)
myśle, ze w wakacje zacznie pic nieprzegotowaną, bo taka woda na spacerze to supre sprawa:)
 
reklama
o kurcze
ja dawalam malemu mojemu Zywca, jak dopiero mial pare mies...
co prawda to bylo pare kropel, potem lyczkow. mamy teraz 6 mies i wprowadzilam jakis czas temu herbatki i przestalam dawac sama wode, bo nie ma potrzeby... kurcze...
 
Tez wierzę w ZYWCA i caly czas podaje ale ostatnio w FAKTACH mowili ze te potwierdzenie przez Instytut Matki i Dziecka to pic na wode.Firma przedstawia dokumentacje wyrobu i na tej podstawie Instytut daje ten symbol.Takze kobietki tak serio to nawet nie wiemy co podajemy dzieciom!!!
 
No tak, ale dokumentacja wyrobu to chyba między innymi wyniki badań wody i jej dokładny skład. Na tej podstawie chyba Instytut wydaje opinie. Najważniejsze dla dzieci jest to , ile jest w tej wodzie składników mineralnych, a przede wszystkim sodu (musi być niskosodowa). Przecież IMiDZ nie będzie sam badał każdego produktu. Pewnie w większości przypadków, nie tylko jeśli chodzi o wodę, ale i inne rzeczy do spożycia, opinie wydawane są na podstawie dokumentacji. Ale to tylko takie moje przypuszczenia, swoją drogą ciekawe, jak się to dokładnie odbywa....

pozdrawiam
nikita
 
mnie z tymi badaniami to nie zaskoczyło. już kiedyś gdzieś o tym słyszałam i wyleczyłam się z "naiwności" ale mimo wszysttko to jeest skandal. myslałam jednak, ze ktoś nad tym panuje i kontroluje. okazuje się jednak, ze niestety człowiek to taka bestia, która dla pieniędzy zrobi wszystko. nie po raz pierwszy o tym się dowiadujemy.
chyba jednak dobrze robiłam, ze dawałam Oskarowi tylko przegotowana wodę.
jeśli chodzi o parówki i danonki to dla mnie jest oczywiste, ze nie mozna dzieciom ich podawac codziennie i mam nadzieję, ze wszystkie mamy tak robią.
zresztą to sie tyczy wszystkiego. trzeba zachowac umiar i proporcje.
szkoda tylko, ze w zasadzie jesteśmy jawnie oszukiwani i okradani. gdybyśmy żyli w USA to moglibysmy zakładac sprawy sadowe i z pewnościa byśmy wygrywali.
ale za to nasze dzieci jadłyby hamburgery i pizze i konserwy ;D
pozdrwiam
 
reklama
Hehe, to wychodzi na to, że niepotrzebnie się martwiłam, bo Filipowi często dawałam poprostu przegotowaną wodę z kranu do picia ( u nas jest smaczna i nie najgorszej jakośći)... a ja miałam wyrzuty, że mu nie kupuję najdroższego żywca, bo bym zbankrutowała....

z serkami to już mam gorzej, bo o ile parówki daję od wielkiego dzwonu, to serki je conajmniej dwa razy dziennie, ponieważ każde mleko jest be, więc zostaje tylko nabiał - i to muszą być danonki, danio lub coś w tym rodzaju, bo zwykłego twarogu nie tknie.... więc to mnie trochę martwi... narazie odpukac żadnych kłopotów nie ma, ale wiadomo, jak to "zaowocuje" na przyszłość?

pozdrawiam
nikita
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry