reklama

wpadka kontrolowana ;-)

Witajcie Dziewczyny :)

Każda z nas się doczeka, zaczynam w to wierzyć - ja odwieczna pesymistka - to chyba dobrze wróży ;) :laugh:

A sytuacja Agutka przypomina mi trochę własną.. Rozumiem jej wahanie..

Elżbietko doczekasz się, zobaczysz.. Cały czas trzymam kciuki i kibicuję Wam wszystkim :)

Moniqa - współczuję atmosfery w pracy - coś okropnego... ::) Nie wiem, jak ja dałabym sobie radę w takiej sytuacji.. ::)
 
reklama
MoniczQo
A cóż tam porabiasz w domku??? Moja znajoma będąc w ciązy nauczyła się robienia na drutach i ubranka swojemu maleństwu robiła ;D Ja też już myśle, jak będę leniuchowac w domu na L4 - hihi....
 
Kajda ja na drutach umiem robic, szydelkowac tez umiem i szczerze to Ci powiem ze nie wpadlam na to zeby wrocic do tego ;) ... to jest dobry pomysl :) ... bo jak narazie do dzisiaj to najwiecej spie ;D ... zamierzam tez troche uporzadkowac rzeczy.. i zrobic miejsce dla Naszego dzieciatka :) .... dopiero tydzien na zwolnieniu a ja juz wariuje troszke ;D a tu jeszcze tyle czasu mi zostalo ;)
 
Elzbietko jak narazie te obie czynnosci ktore opisalas wychodza mi rewelacyjnie ;D ... ale musze sie czyms zajac jeszcze , a to szydelkowanie to bardzo dobry pomysl ;)
 
Witajcie wpadkowiczki :)

Jeżeli chodzi o robienie na drutach do dzisiaj tato wypomina mi ten sweter co go niby zaczełam jak miałam 10 lat i nigdy nie skończyłam ;D
 
malaga pisze:
A sytuacja Agutka przypomina mi trochę własną.. Rozumiem jej wahanie..

Milo, ze ktos mnie rozumie :)
Dla mnie jest to straszne, ze czlowiek bardzo by chcial miec swoje malenstwo, robi wszystko zeby zapewnic mu odpowiednie warunki i przez to czesto musi te starania odkladac, aby rzeczywiscie dzidzia miala gdzie sie bawic, na czym usiasc itp. ::)
W tej chwili zostala mi dana szansa, wreszcie doceniono moj wysilek, powinnam zatem byc szczesliwa. Jednak nie do konca potrafie, bo znowu trzeba sie zastanowic kiedy w takim razie bedzie czas na dziecko. Troszke za bardzo tym wszystkim sie przejmuje, zdaje sobie z tego doskonale sprawe. No ale taka juz jestem. Wszystko musze miec zrealizowane zgodnie z planem. Poza tym jestem ostatnio w nienajlepszej kondycji psychicznej wiec pewnie dlatego wszystko wydaje mi sie ogromnym problemem, absolutnie nie do przejscia :) . Ale wiem, ze sobie poradze i wszystko sie ulozy. Podlapalam po prostu dolka, ale przejdzie wkrotce ;D Kazdy ma gorsze dni ;)
Przerazaja mnie najzwyczajniej w swiecie wszystkie przyszle wydatki, ktore musimy poniesc zeby mieszkanie wygladalo w koncu jak dom, a nie jak jakies puste pomieszczenia. A na wszystko trzeba oszczedzac, odkladac itp.
To sie wygadalam.... :-[
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry