Wiolcia
z tym organizowaniem to tez u mnie troszkę przesada. Przez to każdy dzień jest "dniem świstaka". Prawie zawszse wyglada tak samo.
Ale to też ma swoje plusy, bo dzieci wiedzą co i kiedy.
6:00 pobudka i mleczko (męza budzik nas do tego zmusza)
9:00 śniadanie Hani a ja ćwiczę (Basia śpi)
12:00 obiad (mój i Hani)
13:00 spacer
16:00 mleczko Hani
17:30 kapiel Basi
18:00 już śpi
19:00 Kąpiel Hani
19:15 już śpi
i czas wolny i małe bara bara hehe...
Basia ma już ustaloną porę spania i już o 17:00 muszę ją "cucić", a jak kładę do łóżeczka to momentalnie zasypia i moge wyjść.
Pory karmienia jeszcze różne w dzień bo w nocy jak w zegarku:
21:30
00:30
03:30
06:00
Wbrew wszytskiemu, im masz więcej zajęć tym lepsza organizacja. Hania nie sypia w dzień juz jak miała 1,5 roku. Basia tez śpi jak zając na miedzy. Po 20 minut. Na spacerze zawsze dłużej.
Ale obiad robię kiedy lezy w leżaczku (muszę ją pocieszać bo zazwyczaj się rozdziera). Wogóle "ciężkie" z niej dziecko, bo bardzo dużo płacze, bo chce na ręce. Wtedy się uspokaja.
U mnie już 64,5 kg czyli 2 kg poszło w siną dal w 1,5 tygodnia, 11 dzień a6W.
I cudowne luzy w mojej jeansowej mini.:-) Wczesniej ledwo wciskałam tyłek
