Kasiona, super wieści :-))) Cieszę się razem z Tobą .
Dziewczyny dziękuję za te słowa. Niby ja to wiem, że dzidziuś to radość, i dla mnie, dla nas jest, ogromna radość.Ale tak jak u Ciebie Kerna, chyba mojeukłady z rodzicami nie są poprawne, skoro mam takie opory.
Ech, jestem dawno już dorosła, mam swoje życie i powinnam mieć w nosie co ktoś myśli o mojej ciąży. Chyba potrzebuję wewnętrznie jej akceptacji, a obawiam się może niepotrzebnie, że takowej nie będzie. Jak nie sprawdzę, nie będę wiedziała.

Poza tym drobnym kolcem , który mnie gniecie, sam fakt wizji zostania po raz drugi mamusią ogromnie mnie cieszy, jestem optymistką i uważam że mam wiele szczęścia w życiu, a jak sa problemy to one mijają, jak chmury które chwilowo zasłaniają słońce.
Hihi, po ostatniej lekturze waszych postów pomaszerowałam po zupki chińskie, właściwie to tego nie jadałam, a teraz jedną dziennie muszę zaliczyć :-) I winogronka, mniammm.
Jeśli chodzi i wyczuwanie ruchów malucha, to chyba jeszcze nie czuję ich, kilka razy myślałam że to, to. Ale to jelita, bańki powietrza, ponoć to indywidualne bardzo, może mało leżę by mieć na to czas. Pamiętam w pierwszej ciąży poczułam to leżąc w 19 tyg.c na patologii ciąży, bo krwawiłam.
I tam przez te kilka dni miałam czas na leżenie, wczuwanie się w swój organizm i to wyczułam, niesamowite uczucie, wyraźnie bulgotanka, motylki subtelne- wtedy wiedziałam , że to maleństwo się rusza

Myślę, że jeszcze jakieś 6 tygodni zanim będę w stanie wyczuć tak delikatne ruchy dziecka.
Właśnie gotuję na obiad kluski z mięsem polane boczkiem i cebulką i do tego sałatka z kiszonych ogórków, cebuli, marchwi i odrobiny dobrej oliwy. Mniamm. Ale najpierw była zupka chińska ;-)
Już mięcho całkiem mi smakuje,
