Hej dziewczyny- powiem Wam, że niektóryz lekarze są dziwni... ja byłam na pierwszym usg 24.01 - czyli to był dokładnie 6 tydzień (42 dzień) i było widać zarodek i słychać serce. Ale niestety lekarze są różni i różnie podchodzą,nie wszyscy się starają. Ponieważ ciągle miałam schizy, że coś jest nie tak poszłam wczoraj na usg do jakiegoś totalnie obcego ginekologa.... I to była masakra. Lekarz masakrycznie nieuprzejmy, wprost na leżankę wiała zimna klima, przywalił mi tak tym urządzeniem, że myślałam, że mu oddam, a później mnie prawie wyrzucił- chyba mu się śpieszyło. Nawet mój chłop stwierdził, że mój lekarz a ten to dwa różne bieguny! Fasolkę pokazał nam tak na chwilę, głosu nie włączył, ale widzieliśmy, ze serducho bije i to nas uspokoiło. Zdjęcie mój lekarz kadruje, cuda wyczynia, a ten wydrukował byle jakie i jeszcze uwalił tym żelem

Więc nie ma co wklejać. Opisu też żadnego nie zrobił- ale fasolka ma już chyba ponad 1 cm

Więc ja po wczorajszym jestem spokojna

Poza tym odwiedziałam w sumie wczoraj trzech lekarzy (łącznie 7,5h) i jestem na L4 do wtorku- w końcu trochę wolnego....
A dzisiaj kopytka z serem, cukrem i cynamonem- jak bosko mieć babcię, która wnuczce zrobi - ja ugotuję i gotowe
Trzymajcie się dziewczyny i odpoczywajcie - tak kazała moja rejonowa lekarka. I jeszcze mi dowaliła, że to już taki dojrzały wiek na ciążę- kurczę, ja mam 26 (no 27) lat!!! :-)