reklama

wrzesień 2011

Hej:-)

U nas duchota straszna... Brzuszek lepiej niż wczoraj ale wieczorem nospę wzięłam i może już luteina coś zaczyna działać.
A dzis olałam wszystko z rana i pojechałam na zakupy do centrum handlowego. Chciałam kupić kosmetyki, ale była sephora zamknięta. Za to wróciłam z dwoma parami butów z wyprzedaży i kombinezon w H&m. Jakos nigdy mi sie takie nie podobały, ale kosztował 30zł i wyglądam w nim nawet całkiem dobrze. Takie spiochy dla dużych dzieci;-) o 14 idę na pazurki, więc rozpieszczam się dzis na maksa.

Jutro przychodzą teściowie i będą zamęczać nas zdjęciami z wakacji, a byli prawie miesiąc w Chorwacji i bardzo im sie podobało.

Ania właśnie tak po pracy robie zalegam do końca dnia. Tez czytałam ten artukuł ale zdanie mam troche inne. Nie chce maluszka u nas w łóżku, ale łóżeczko napewno będzie obok. W ciągu dnia pewnie sobie jakąś drzemkę wspólną utniemy z Leosiem, ale w nocy wolę żeby spał u siebie. Zreszta pewnie wszystko sie po powrocie do domu wyjaśni.

Fajne macie psiaki dziewczyny.

Miłego dnia:-)
 
reklama
Witam i ja,

Od rana z lekka ogarniałam chatkę, męża przed pracę wysłałam po zakupy bo lało jak ch...a i myślałam,że do końca dnia już tak będzie, a tu niespodzianka prawie 30stopnie na termometrze, słońce i straszna duchota.
Doprowadziłam się do porządku i poszłam do Rossmanna na zakupy i na pocztę, a potem do mamci na obiad. Potem zahaczyłam jeszcze o Biedronkę i aptekę i teraz już zostało mi się wylegiwać;). Zakupy dla maluszka i dla siebie już prawie na ukończeniu. Uwielbiam kupować rzeczy dla synka i już się nie mogę doczekać mojego maleństwa, a tu jeszcze 2,5 miesiąca, ale dam radę:)
 
witajcie kochane:)

niepiszę ostatnio bo jakos brak weny ale ciągle was podczytuje:) chciałam tylko zameldować że u nas wszystko ok. w poniedzialek wizyta u gina,mam nadzieję ze wszystko bedzie ok:) wczoraj miałam 2 skurcze takie dosyć mocna pod rząd troche się wystraszyłam ale naszczęście przeszło:)

u nas strasznie goraco, duszno i wogóle...nie mam siły już trochę i chciałabym aby te 2 miesiące zleciały jakoś szybciutko bo źle znosze te upały...czasem wydaje mi się ze cała puchne..

wszystkie macie cudne psiaczki:)
pozdrawiam was serdecznie buziaki
 
Hahahaha - psinki - wysyp zdjęć... CUDNE :-)

U nas dzisiaj gorąco - fajna odmiana - bo niestety angielska pogoda... raczej deszczowa.
Distałam dzisiaj list ze szpitala - że mam skontaktować się ze swoim lekarzem, bo moje wyniki są złe. Wcale się nie zdziwiłam - mówiłam położnej o tym jak się czuję - a ona przeważnie olewka. Teraz pobrała mi krew na ostatniej wizycie - mówiła, że morfologia, cukier i żelazo. Zobaczymy co jest nie tak. Za bardzo sie tym nie przejęłam - spodziewałam się. Cieszę się, że jest reakcja z ich strony.

Trzymajcie się Kochane - bo te upały to masakra - człowiek ledwo się rusza i gorączka taka - współczuję. Na ciąże pogoda na Wyspach jest całkiem dobra ;-)
 
no to i ja się pochwalę psiakami:))
czerwiec 2011 039.jpg


u mnie dziś strasznie gorąco i strasznie duszno w cieniu było 36 st. aż ciężko wytrzymać więc się obijałam cały dzień, wyslijcie te deszcze do Krakowa plissss...
 
Jejuś Dziewczyny przeglądałam sobie tak posty dziewczyn z sierpnia - i znalazłam na wątku o Maleństwach na świecie.....https://www.babyboom.pl/forum/sierpien-2011-f391/nasze-maluszki-na-swiecie-bez-komentarzy-51216/
Zobaczcie tego Maluszka Dominika - normalnie szok..Takie ździebełko maluteńkie...Ja bym się bała, że każdym dotykiem krzywdę dzieciaczkowi zrobię, ciekawe ile "posiedzi" w inkubatorze??

No strasznie malusi chłopczyk. Waga jak torebka cukru. Miejmy nadzieję,że wszystko będzie z nim dobrze, bo jak widać jedna z sierpniowych mamuś straciła już swoje maleństwo
[*].
 
Witajcie. U mnie nie za ciekawie, coś sobie zrobiłam w nogę a raczej w pośladek, chyba sobie nadwyrężyłam mięśnie:confused: boli mnie gdy chodzę i w nocy jest tragedia bo jak się chce przekręcić na drugi bok to też mnie boli. Byłam w przychodni z tym i lekarka mi napisała maści ale w aptece mi odradziły bo nie jest odpowiednie dla kobiet w ciąży i nie kupiłam tej maści.
Wczoraj była u mnie znajoma ze szkoły. Jej kolega z pracy czekał na drugiego synka. Jego żona chciała, żeby był przy porodzie, ale on twierdził, że jak każą mu pępowine przecinac to zemdleje... W tą sobotę jego żona dostała pierwsze skurcze. Zadzwonili do szpitala. Powiedzieli im , że maja przyjechać dopiero jak skurcze będą co 2 minuty. Więc siedzieli w domu. W końcu zdecydowali, że jadą. Była około godz 15. Korki. Jechali - a ona krzyczy, że rodzi. I on mówi, że spojrzał w lusterko, a ona się rozbiera. przed rondem stali i nic sie nie ruszało, to on po chodnikach, pod prąd... W końcu dojechali i on pobiegł do recepcji w szpitalu. Mówi im, że żona rodzi. a oni imię, nazwisko. Przeliterować, bo nie wiedzą jak napisać. Napisał na kartce i pobiegł z powrotem na parking i mówi, że żona leży a pomiędzy nogami głowka sina wystaje. To zaczął to dziecko wyciagać jak ona parła. I urodziła mu na ręce... Ten chłopczyk nie płakał - to odruchowo zaczął mu palcami z gardełka śluz wyciągać. Zaczął płakać. Jakis anglik podszedł z kocem. ŚMiał sie - dobra robota. Zanim przyszli sanitariusze i pielęgniarka - jego zona zdążyła łożysko urodzić w tym samochodzie. Wszystko dobrze się skończyło. Wypuścili ich po 2 godzinach do domu :szok:

A on bał sie przecinania pępowiny :-D:-D:-D

Mówił, że jego zona w tym szoku zaczęła płakać i przepraszać, że samochód tak pobrudziła ;-) On sie póxniej śmiał, że człowiek w takiej sytuacji o takich głupotach myśli...
Co za historia , ja bym tak chciała żeby było szybko i sprawnie.
 
reklama
ufff...wreszcie chłodniej, bo wczoraj to była masakra:szok: u mnie obyło sie bez burz, ale oglądam tv, że w Polsce ich było duzo i groźne. wykorzystam pogodę i wezmę się za prasowanie ciuszków małego, bo część już uprałam. Wiecie co któreś dziewczyny chwaliły ten proszek Dzidziuś i na prawdę jest fajny, delikatnie pachnie i tani!!!

jeszcze tylko kawke sobie strzelę i się zbieram:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry