reklama

wrzesień 2011

Dziewczyny jako że do wątku kulinarno cycowego to zrobie ankiete do jutra :P a co demokracja to demokracja.

Mam też taką sprawę że nasza druga moderatorka znikneła i czy nie przydało by się kogoś na jej miejsce? bo zaglądać do was będę ale wiadomo jak to po porodzie, napewno żadziej i napewno nie nadrobie wszystkiego.
 
reklama
asia - jestem za, pewnie że sama nie dasz rady! jak będziesz kogoś potrzebować - proś, na pewno któraś sie zobowiąże.

Ja dziś nie dość że miałam koszmarną noc, oczywiście nie przespaną od początku do końca, to jeszcze coś sie dzieje z moimi nogami, dziś tak mnie bolą jak jeszcze nigdy, normalnie zapadam się pod swoim ciężarem :-( ręce też mi drętwieją, ale nie aż tak, ale nogi dziś tragedia. Skurcze mam co chwilę jak chodzę, schodziłam po schodach dwa razy z czwartego piętra a dalej nie dałam rady, na zakupy poszłam to ledwo wróciłam i musiałam usiąść na chwilę jak babcia... masakra. Ogólnie dołączam do wszechobecnego narzekania...
 
Ostatnia edycja:
Z tym przyspieszaniem porodu "domowymi sposobami" to podobno jest tak, że owszem można próbować ale jeśli dziecko nie jest jeszcze gotowe do wyjścia to i tak nie wyjdzie ;-)
 
dziuba127 u mnie to samo nogi mnie bardzo bolą a jak przyjdzie wstac z łóżka po całej nocy to aż płacze bo tak mnie krocze boli znaczy kości mi sie ciągle rozciagają i boli jak diabli. albo jak za długo siedze to też sztuka jest wstac. tak źle i tak nie dobrze. na spacery dalekie z córcią już od 2 mc nie chodze bo mnie podbrzusze kłuje. wiec moim marzeniem jest juz byc po:-)
 
Ostatnia edycja:
dziuba ja tak miałam kilka dni temu... normalnie kości nóg mnie tak bolały, że myślalam że z łóżka nie wstane... od kostek aż po biodra taki ból. Najbardziej nawalały mnie stawy... Ale po 3 dniach mi przeszło.
Natomiast ból krocza przy wstawaniu, o którym pisze Sylwiczka, to juz chyba urok tych ostatnich dni ciąży i z tym walczyć się nam nie uda.
asiu ja bym pomogła w moderowaniu, ale mam czasem słaby dostęp do neta, więc nie wiem czy jest sens, bo czasem po prostu nie bede mogla wejść na forum. Może więc trafi się ktoś bardziej dostępny niż ja.
 
Ostatnia edycja:
Może dobrze żeby był jeszcze jeden moderator ale tak z końca września bo rzeczywiście asia teraz do szpitala idzie.

Ja trochę pochodziłam po mieście. Wpadłam do babci ale tam była córka kuzynki więc dość szybko się zwinęłam. Jakoś mnie taki hałas przeraża i zostawianie dziecka u 80-letnich dziadków. Mała nie dość że rozwydrzona to jeszcze złośliwa. Babcia nie bardzo daję radę bo według mnie to ma demencję starczą. Dziadek jest zdziecinniały - pluje małą :szok: (taka fajna zabawa) i mówi jej że ją nie kocha. Jutro mam mieć wizytę, trochę się stresuję. Kupiłam sobie jeszcze chłodzący żel do stóp i nawet działa (mam jakąś taką fobię że spać nie mogę jak mam ciepłe stopy). Za chwilę M przyjedzie więc będę jutro rano nadrabiać jak do pracy się zwinie. Bratu pokazałam co i jak z rzeczami dla Maleństwa więc sądzę że z M dadzą sobie radę.

Jutro kolejny dzień i kolejne dzieciaczki :-)
 
Ola trzymam kciuki za corcie zeby pojawiła sie w dobrym czasie. A mąż napewno bedzie mile zaskoczony;-)

Sinka ja zakładam ze nasze przytulanki nie skończą sie tak od razu na porodowce. Dzieci i tak wiedza kiedy maja sie pojawić. Wróciłam z siostra przed chwila od mamy, gdzie oznajmilam ze zamierzam złamać rodzinna tradycje i urodzić do 15.09. Co spotkało sie ze spojrzeniem w stylu taaa... Także zakładam ze u mnie tez Leoś zdecyduje kiedy sie pojawić, ale skoro mozemy miec z tego troche przyjemności to czemu nie;-)
Bardziej chodzi mi o to ze czuje sie bezpieczniej ze mija 36 tydzien bo jeszcze niedawno gin mi mowil ze dobrze zebym przynajmniej do 34 donosila.
Dzis brzuch mi czesto twardnieje i mam wrażenie ze mały napiera główka na dół. Ostatnio tez mi sie tak wydawało, a potem okazało sie ze jest ułożony posladkowo:confused2:
 
Misiako - zarówno mój M jak i Twój A będą mieli weekendową niespodziankę;-) Z tym, że Twój mężuś to ma częściej takie niespodziewanki niż mój;-) I dokładnie tak jak piszesz, ja teraz też czuję się pewniej, wiem, że ciąża donoszona i nawet jakby przyszło mi rodzić dzisiaj w nocy wiem, że Mała jest rozwinięta w takim stopniu, że na pewno sobie poradzi...
A to, że czuję napieranie to już mam tak od tygodnia, a teraz jeszcze doszło coś takiego jak to lekarka nazwała, że to ucisk na "kiszkę stolcową" cokolwiek to jest i znaczy:confused: I ciągle mi powtarza, że poród niedługo i niedługo i już się tak kulam od tygodnia...A skończy się na terminie, albo nie daj Boże przenoszę:szok:
Ale mnie naszło na makrelę, mama musiała połowę sklepów zjeździć, ale przywiozła ją dla mnie;-) Dawno już nie miałam takich zachcianek jak dzisiaj na tę wędzoną rybkę..:-D
Dziuba - widzę spacery po schodach u Ciebie jakoś też nie zdają egzaminu...ja już eż się staram jak najwięcej chodzić i robić...ciekawe czy są tego jakieś efekty w postaci skracającej szyjki, czy cuś, ale do wizyty to mam jeszcze "kuuuupę" czasu...
Życzę przespanych nocy i bezbolesnych przede wszystkim!
 
Witam wieczorową porą;)

Tak czytam o wspomagaczach przyspieszających poród i muszę się przyznać,że dziś też wspomniałam mężowi,że za tydzień lub 2 wprowadzamy w życie małe zmiany, a więc seks i masaż sutków będzie na porządku dziennym;), hehe , uszczęśliwiłam mojego chłopinę, aż miał uśmiech od ucha do ucha;)
 
reklama
Ola rybka dobra rzecz, chyba jutro jakaś skonsumuje;-

A mnie od godziny atakują skurcze pierwszy raz bolesne, bo to napewno juz te choc narazie nieregularne bardzo. Do tego oprocz tych boli "okresowych" mam krzyzowe. A tych od pierwszego porodu boje sie najbadziej... Mysle ze do 15.09 sie wyrobie;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry