Już po wizycie, tyle czekania bo jeszcze lekarz się spóźnił a wizyta trwała chwilkę, pobadał nadal wszystko zamknięte, sprawdził serduszko, ciśnienie 140/90 także nadal mam kontrolnie mierzyć (ciśnienie przez czekanie w zatłoczonej poczekalni bez klimatyzacji, masakra), oczywiście przytyłam przez tydzień kilogram, sam lekarz powiedział, że za dużo tyję w ostatnim czasie, chyba na samej wodzie już do końca jechać bo w takim tempie to ja nie wiem ile ja będę na koniec ważyć, pytałam lekarza ile mała waży to oczywiście powiedział, że dowiem się w szpitalu przy porodzie...

Kolejna wizyta za tydzień chyba, że wcześniej urodzę.
Także pozostaje mi tylko czekać...
Widzę, że jedynym efektem tej całej pełni są spuchnięte ręce
Rajo ja bym mogła wychlać tego mleka cały karton i nic mi nie przejdzie :/ także pozostaje już się do końca z tym męczyć :/
Wesolutka to &&& za rozwój wydarzeń
