Może ospa? u niektórych to tylko parę kropek tu i tam...
Walentynki...hm... w tym roku przekładamy o tydzień, bo mąż jest zawalony pracą i musi ją oddać do przyszłego tygodnia. Pewnie z racji tego, że siedzę w domku, to zrobię jego ulubione danie. A od męża w sumie prezent już mam, bo dostałam karnet na masaż twarzy i dekoltu (bo narzekałam, że na twarzy mam taką suchą skórę). Jutro idę na pierwszy, już się cieszę :-)
A w przyszłym tygodniu kino, kolacja w nszej knajpce i jak na wizycie będzie ok, to mąż mówi, że trzeba jechać po zaopatrzenie do sklepów z ciuchami, bo mnie "lekko wysadziło" ;-)