Hej dziewcznyny. Pewnie mnie nie pamiętacie, bo jakiś czas minął odkąd coś pisałam

ale czytam was na bieżąco. Między czasie byłam w szpitalu, bo w 14 tyg o pierwszej w nocyz soboty na niedziele poszłam siusiu i zobaczyłam krew na papierze. Założyłam wkładke i poleciała jeszcze odrobina :/ byłam sama, do szpitala mam 20 km, ale pojechałam odrazu. Młoda ginka, która miała dyżur po badaniu stwierdziła, że szyjka skróciła się i obecnie ma 1 cm! Oczywiście zostawili mnie w szpitalu. Cała niedziela z życia wyjęta, bo wiadomo czym mogło się to skończyć

w poniedziałek zbadałmnie ordynator. Okazało się, że szyjka ma 4cm

więc taką mamy młodą służbę zdrowia. Całą niedziele modliłam się żeby to była jednak pomyłka i udało się

a krwawienie spowodowane było łożyskiem nisko osadzonym, a tego dnia miałam troche lataniny i stres związany z chorobą psa, wiec stąd krwawienie. Do tej pory biore lutke dopochwowo i nospe. W srode mam wizytę wiec mam nadzieję, ze przez te 3 tyg oszczędzania się łożysko się podniosło. Także.dziewczyne trzymajcie się w tych szpitalach widocznie kazda z nas jakieś ekscesy musi przejść. Nie ma lekko
