Cześć dziewczyny

mam troszkę chwilki przed pracą bo dziś nie muszę prostować włosów, wyprostowałam sobie wczoraj


no to co u mnie? w miarę.. chociaż strasznie zaczynam się Bać,
Nie wyspałam się w ogóle. słuchajcie tego:
w poniedziałek zadzwonił do mojego męża jego brat powiedzieć mu że jeden z jego znajomych co byś u nas na weselu ma urodziny, no i mąż zadzwonił złożyć mu życzenia... oczywiście pochwalił się że ma urlop a chłopacy zaprosili go w Uwaga! Środę! środek tygodnia

bo akurat wszyscy nie pracowali, na flaszeczkę... No to ja mówię, to jedź, potem jak się urodzi 2 dziecko to może być ciężko, no i wczoraj przed 19 pojechałam go zawieść... a z córką położyłam się spać po 9 chociaż miałam parę przebojów. miała strasznie zatkany nos, to wzięłam sol morską żeby jej spryskać zeby lepiej jej się spało, jak na złość te plasterki Aromactiv mi się skończyły...no i ona się strasznie zaniosła.... i zaczęła wymiotować, problem nie w tym że wymiotowała tylko w tym że chwilkę wcześniej zajumali mi prąd i żeby cokolwiek zetrzeć czy ja umyć musiałam chodzić z laptopem( cud że naładowanym)i sobie oświetlać, a w nocy się budzę bo ktoś mi w kuchni gada... wstaje a tu proszę mój mąż z Kolegą... oczy takie 0,o sobie myślę ja pitole jak ja pewnie teraz wyglądam;/;/ a kolega jest fotografem i miał mi kiedyś sesje zrobić;/// ja wyglądałam jak ostatnie nieszczęście.. mowie kładźcie się spać a mój mąż mówi że nie ma gdzie... a ja już sobie pomyślałam czy w pokoju Nadi śpi 2 kolega? (dodam że Nadia spała ze mną w łóżku)
mąż mówi że nie, ze Bartek bd spał w małym pokoju a ja do męża to dawaj choć do nas do łózka mówię( bo tak to jak nadia spała ze mną to mąż spał na jej łóżku bo tak ciezo się pomieścić... i dziś spaliśmy w 4... oczywiście pół nocy nieprzespane...