No ja już wreszcie w domku, M chałupy z dymem nie puścił więc jest dobrze
W środę jak poszłam do tego szpitala to byłam o 9:30, niby były przede mną ze 4-5 kobiet ale każdą kupe czasu wpisywali, więc zanim doszło do mnie to mineły ponad 3 godziny, potem jeszcze godzina wpisywania i zaprowadzenia mnie na oddział. Przed zmierzyli mi ciśnienie i miałam 140/80. Ze mną w pokoju były jeszcze 3 dziewczyny, jedna w 16 tc, druga w 30 tc i ostatnia w 36 tc (tej już jak wychodziłam wróżyli poród niebawem).
Jeszcze tego samego dnia jak już prawie spałyśmy po 22 chodziła babka i ciśnienie znów mierzyła tym razem było już 120/80.
Na następny dzień pobudka o 5:50 badania krwi i mocz, o 9 usg i o 10 badanie na fotelu. Strasznie szybko to wszystko tam się odbywa, śniadanie o 7, obiad między 12-13 a kolacja już o 16 i koniec.
Na usg widziałam maluszka, już duży jest na ekranie prawie się nie mieścił ;-) serduszko pięknie bije, prawidłowo się rozwija. Miałam wczoraj wieczorem dostać wyniki z krwi i moczu ale nie dostałam. To samo z usg. Także nic nie wiem.
Dziś rano już ciśnienie miałam 110/70 także już mnie puścili, jeszcze tylko lekarz zbadał, zastrzegł żebym mierzyła i spisywała sobie ciśnienie i oczywiście dietka, nie przemęczać się.
Wizyta kontrolna za 10 dni, czyli mam 29 kwietnia to od razu odbiorę wyniki i dowiem się co tam u malucha. Aha wczoraj na usg znów innego lekarza pytałam się czy widać płeć to tylko z colagete na twarzy i do mnie że nie widać... Akurat... Ajjj prywatnie pójdziemy i się dowiemy, mam nadzieję ;-)
Ja miałam na święta robić zawijańca z makiem ale przez wizytę w szpitalu odechciało mi się, a i tak mam się nie przemęczać i ciast będzie od groma więc sobie daruje.